No i wylądowaliśmy. Ani potrzaskane lusterko na dzień przed wylotem, ani sam mój 13 lot w niczym nie przeszkodziło. A od soboty do pracy. Za dużo tego wolnego chyba miałem 😉
Teraz już razem z rodzina trzeba będzie nadrabiać stracony czas, cały rok który widywaliśmy się czasem. Niektórzy mówią ze mam fajnie, bo pracuje, zarabiam, stać mnie na więcej niż poprzednio ale nie wszyscy zauważają ile straciłem, jakie miałem depresje, nerwy, załamania, porażki. Pieniądze to nie wszystko. Ale najważniejsze ze teraz już wszędzie będziemy razem. Trudno było tak opuszczać znajomych, przyjaciół, rodzinę. Mimo, ze latam dość często to i tak już nie będzie to samo.
Wiec można by rzec ze od dziś zaczynamy nowy okres w naszym życiu, znów od nowa
Tramwajowy.pl
-
Start
-
6:13 -> 14:30
Linia zielona na koniec tygodnia. Co chwile przysypiałem w kabinie, wiem, dość to niebezpieczne ale co zrobić jak oko samo leci. Zrobiłem 6 rundek a później trzeba było dosiedzieć resztę tak w razie „W”. Wreszcie też w końcu są dwa przystanki na Sandyford. Przez trzy miesiące korzystaliśmy tylko z jednego i mieliśmy tymczasową mijankę. A za kilka miesięcy otwarta będzie nowa trasa i nowy tabor 😀
-
5:00 -> 14:00
I znów rezerwa. Dużo ruchów na zajezdni, wystawiłem dwa wozy w tym jeden który zjechał na „strzykawkę”. Po prostu jakiś pasażer zauważył strzykawkę czy igle zgłosił kierowcy ten skontaktowali sie z dyspozytorem a ten nakazał zjechać do zajezdni. I tak sie dzieje za każdym razem i w dodatku średnio co drugi dzień.
-
7:23 -> 16:22
Zapomniałem lunch’u dziś. Przykre to ale sobie poradziłem. Zadzwoniłem do mamy i dziewczyna podrzuciła mi na trasę. Jak dobrze że pracuje 10 metrów od przystanku 😉 Poczułem się jak dawniej kiedy małżonka przynosiła mi obiadki do kabiny.
Byłem obejrzeć domek do wynajęcia ale okazało się tragedią. Na zdjęciach wyglądało całkiem nieźle ale w rzeczywistości było ciut inaczej. Tapety odchodzą ze ściany, szafki rozwalone, piec brudny jeszcze po poprzednich lokatorach. Cóż poszukiwania trwaj dalej