Tramwajowy.pl

  • 6:49 -> 15:12

    Długi poranno-popołudniowy szczyt. Ale przynajmniej ostatni dzień pracy. Ludzi było wyjątkowo mało. Może dlatego, że to początek wakacji i dużo osób już wyjechało? Kręcili się tylko jak zwykle emeryci którzy mają za dużo czasu w domu i tak się kręcą po mieście jeżdżąc od bazaru do bazaru. Tylko na tramwaj zawsze im się spieszy i nie mogą poczekać na następny

  • 5:56 -> 13:44 awaria

    Jeszcze tylko jutro i wolne. A dziś było prawie bez zakłóceń. Wjechałem na pętlę, miałem mieć przerwę śniadaniową. Przede mną stoi jeden tramwaj ale to zjazdowy i zaraz odjedzie (poranny szczyt) Hm nie jedzie. Nagle za wozu wychodzi Sławek.
    – Ty jechać nie chce, chyba się obraził na mnie. Wyszedłem tylko zwrotnicę przełożyć i już nie ruszył – krzyknął do mnie bo było kilka metrów odległości między nami.
    Poszedłem do niego. Zaczęliśmy kombinować z nawrotnikiem, to do przodu to do tyłu. Brak rezultatów.Nic. Telefon do dyspozytora, żeby wezwał mechaników bo chyba nie damy rady uruchomić maszyny.
    – A może by rozłączyć drugi wóz i opuścić pantograf? – zapytała kolega
    Zawsze to jakiś sposób. Tak zrobiliśmy. Wszedłem do jego kabiny ruszyłem, jedzie. Ale coś mnie tknęło zajrzeć do szafki z bezpiecznikami. Otwieram a tam wybity bezpiecznik WN. Brak jazdy – przyczyna znaleziona. Kazałem mu podnieść pantograf i znów spróbowałem ruszyć. Jest jazda.
    – Sławeczku a zaglądałeś do szafki?- grzecznie i z ironią zapytałem.
    – No jasne, a co wybity bezpiecznik?! – zapytał ze zdziwieniem
    Tak to czasem bywa, że człowiekowi spadną klapki na oczy i oczywistych rzeczy nie widać. Wtedy nieodzowna jest pomoc drugiej osoby, która bardziej racjonalnie i ze spokojem (bo tej osoby to nie dotyczy) spojrzy na całą sytuację. Pojechał a ja odstałem swoje na pętli poczytałem gazetkę, przekąsiłem co nieco i dalej w drogę.
    Gdzieś po drodze ktoś mi niespodziewanie wyszedł na tory, któryś kierowca za bardzo wysunął przód swojego bolidu 😉 Na szczęście standardowo obyło się bez jakichkolwiek przestojów, awarii na trasie, kolizji czy wypadków. Dzień spokojny

  • 5:14 -> 14:17

    W nocy padało to rano z przyjemnością się szło do pracy. Na termometrze niby 17 stopni o 4:20 ale w kabinie załączyłem sobie ogrzewanie na jeden 😉 bo troszkę mi chłodno się zrobiło.
    Kolega przede mną woził jakiegoś śpiocha. Chłopak wsiadł około 5:20 a wysiadł dopiero o 10:35 na pętli. Widocznie w domu jakoś mu nie wygodnie było. Ja też obudziłem pewnego starszego pana. Zerwał się chłop na nogi spojrzał pod siedzenie jak by czegoś szukał ale niestety podłoga była czysta. Chyba ktoś go pozbawił bagażu.
    Nie na darmo mówi się „nie śpij bo cię okradną”
    Rano o 6 dałem dzwonek na odjazd z pętli a przy drugim wozie stoi kobitka z siatkami w obu rękach i patrzy to na mnie to znów pewnie na swoja koleżankę która prawdopodobnie kupowała bilet na punkcie, który właśnie został otwarty. Zadzwoniłem jeszcze raz ale nie wsiadała. Trudno, przecież to nie ostatni dziś. Gdy znów zawitałem na pętlę poszedłem na punkt zapytać się czy były jakieś komentarze.
    No oczywiście że był komentarz- odpowiedziała koleżanka.
    Jedna z pań zamruczała pod nosem – Gdyby chciał to by poczekał.
    Ale właśnie nie chciałem bo wielu innych ludzi jakoś umiało wyjść wcześniej z domu, zaopatrzyć się w bilet no i chcieli punktualnie dojechać do celu. Fakt faktem, że te kilkanaście sekund może minuta naprawdę by mnie nie zbawiły. Ale weźmy przykład pociągu. Wbiega taka pani na peron pociąg właśnie ruszył i co mówi? -Co za pech nie zdążyłam – a jak tramwaj odjedzie to wtedy mówi – uciekł mi sku$%^#& jeden 😉
    Wymagasz punktualności/czystości/…/ zachowaj ją SAM !!!

  • 4:54 ->12:56 kobieta z wózkiem

    Wszystko byłoby OK, gdyby nie ta pani z wózkiem i małym dzieckiem w środku. Jechałem juz do zmiany całkowicie zrelaksowany uspokojony i wyluzowany. Przejeżdżam przez skrzyżowanie, za chwile pasy dla pieszych oczyywiście mają czerwone. Kobitka spojrzała się w lewo ale zapomniała, że z prawej strony tez może nadjechać pojazd szynowy. Ruszyła a właściwie wepchnęła na tory wózek. Reakcja moja była natychmiastowa. Dzwonek i ostre hamoweanie. Słyszałem tylko ludzi na wozie (- wariat jakiś jeździć nie umie albo patrz pani jaka głupia baba, na tory weszła) Zatrzymałem się. Na szczęście nie zdążyła dojść do szyn po których ja jechałem. Głupio się uśmiechnęła i odwróciła w druga stronę, żebym przypadkiem nie spojrzał jej w oczy. A wzrok mój był bardzo surowy. Jak by ona wpadła pod koła to by chyba nie było szkoda. Ale dziecko. Sama mam małą córeczkę i nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, takiej bezmyślności ludzi. Może przez to, że jeżdżę tramwajem bardziej uważam.  Czasem zachowania pieszych pozostawiają wiele do życzenia.
    No cóż. Takie rzeczy są na porządku dziennym