Z rozkoszą i ochotą wstałem do pracy. Pierwszy dzień pierwszej zmiany. Ale chyba za wcześnie wyszedłem trochę. Do godziny 9 miasto spało. Ciągle pusto na wozie. Przystanki mijały szybciutko. Nawet nie było wielkiego zmęczenia. Nagle godzina 13 minęła pomachałem wszystkim, spakowałem swoje manatki i do domu 😉
Niedziela niestety też w pracy, mam nadzieję, że zleci również tak samo szybko.
Tramwajowy.pl
-
4:47 -> 13:29
-
4:30 -> 9:34
Super szybko, bez bólu. Wóz ekstra szybki. Poranny szczyt przeleciał w mgnieniu oka.
Nikt sie nie skarżył, nie wyzywał. Po prostu idealnie. A może idealnie bo tak krótko ?? Dzis cały dzień już wolny -
4:30 -> 9:34 i 11:29 -> 15:37 nadgodziny kolejne
Pierwszy szczyt przeleciał jak z bicza strzelił. Jak wychodziłem z domu o 3:50 to na dworze było 19 stopni celcjusza. Natomiast po godzinie 6 dość sie ochłodziło i strasznie zaczęło padać. Ci co wyszli z domów bez parasola przemokli do suchej nitki.
Natomiast drugi szczyt to już była męka dla mnie i chyba pasażerów. Wyjechałem z zajezdni i wóz jechał jak by nie chciał. Przejeździłem tak te 4 godziny. Zjechałem na zajezdnię, powiedziałem, mistrzowi zajezdni co i jak. Okazało sie, że coś się popsuło i właściwie ciągnął jeden wóz. Na szczęście hamowanie było OK więc nie miałem żadnych niespodzianek.
Dzionek zleciał dość przyjemnie. Jutro krótki szczycik do 9:34 i koniec. Cały dzień wolny ;D Z okazji posiadania dużo wolnego czasu pojadę oddać krew. Może otrzymam już brązową odznakę honorowego krwiodawcy, ponieważ oddałem już prawie 6 litrów krwi -
4:38 -> 14:09 nadgodziny
Jak pięknie wstaje się do pracy gdy płacą za to 100% dodatkowo ;). Dziś miałem nadgodziny z powodu braku motorowych. Jeszcze jutro mi sie trafią dwa szczyty. I wypłata będzie zawsze parę groszy większa.