Tramwajowy.pl

  • 13:24 -> 21:01Tramwaj się pali sia la la la la

    Miał być dzień jak co dzień. Zmiana, zmiennik wóz przekazał w stanie dobrym, siadłem za sterami a on obok mnie, bo do domu chciał dojechać. Przejechaliśmy przez miasto, troszkę porozmawialiśmy itd. Wicek wysiadł. Ruszyłem. Przejeżdżam przez nie używaną starą pętlę awaryjną a tu nagle SZYSZYHSUIHXJBZGUIS, patrzę w górę w otwarty szyberdach a tam się strasznie iskrzy, niczym odpalone wiele petard o dużej mocy. Szybko złapałem za linkę od pantografu pociągnąłem żeby go ściągnąć, zacząłem hamować. Zatrzymałem się. Otworzyłem drzwi a ludzie w przeciągu pół sekundy się ewakuowali z dwóch wagonów. Od błysków na dachu zajęła się trawa wokół tramwaju. Nie zastanawiałem się długo. Szybka reakcja, pierwsze co to gaśnica. Spojrzałem w górę nic nie widać, żadnego dymu ani nawet ognia. Widocznie samo się zagasiło. Zacząłem gasić trawę bo to wiadomo co może się zająć od tego. Widzowie sie przyglądali. No sytuacja prawie opanowana. Zadzwoniłem do dyspozytora z informacją, że potrzebni będą mechanicy ponieważ zaczął się palić pantograf. Zapytał się czy są ranni i czy potrzebna straż. Szybko się rozejrzałem prawie nikogo już nie było. Zostali tylko ciekawscy fotografowie, których zawsze wszędzie pełno. Poinformowałem, że sytuacja opanowana. Chyba sie lekko pomyliłem. Spojrzałem w górę a tam się trochę kopci. Szybko wskoczyłem do kabiny, wziąłem drugą gaśnicę wbiegłem do wozu, wychyliłem sie przez okno i 6kg proszku gaśniczego poszło na pantograf, izolatory, odgromnik. Uff tym razem to już koniec.
    Z daleka było już słychać wycie syren straży. Przyjechali, przywitali się, obejrzeli wóz.
    -Widzę, że wszystko OK. Zabawki gaśnicze zadziałały 😉 – stwierdził dowódca drużyny
    Co do gaśnic to faktycznie chyba miła rację, że to zabawki. Niby 6kg proszku gaszącego a działały maksymalnie 7sekund. Gdyby coś większego sie paliło to sądzę, że nie dałoby rady tego ugasić. Policja też zjawiła się na miejscu. Spisali moje dane, stwierdzili, że powinienem dostać nagrodę za ugaszenie trawy, bo mogło by się to bardzo rozprzestrzenić.
    Przyjechali mechanicy weszli na dach. Okazało się, że odgromnik rozerwało na strzępy. Bardzo byli zadowoleni, że to ja ugasiłem. Strażacy, gdyby sie do tego dorwali to by rozpruli cały dach, żeby dostać się do „źródła ognia”. Już ponoć kiedyś miało miejsce takie zdarzenie. Wystarczyło tylko lekko przygasić ogień a oni rozpruli całą podłogę. No cóż chłopaki chcą się wykazać :P.
    Tym uszkodzonym wozem zjechaliśmy do zajezdni. Dostałem nowy i wyruszyłem na trasę. Dopiero po czasie zauważyłem, że pieczę mnie lekko przedramię. Okazało się, że lekko ucierpiałem przy całym tym zdarzeniu. Kawałek gumy z dachu spadł mi na rękę i mam oparzony kawałeczek skóry. Szkoda, że nie nadaje to się do odszkodowania.
    Mam nadzieję, że szybko taka sytuacja mnie sie nie przydarzy.

    Zdjęcia niebawem wrzucę

  • 12:54 -> 19:32

    Skrzyżowaniu, światła. Z mojej lewej strony stoi Toyota RAV4. Oboje dostaliśmy zezwolenie na wjazd na skrzyżowanie. On zielone a ja białe pionowe :D. Dzwonek jazda w podłogę, on pedał w podłogę pewni. Wjechał mi na tory. Ciągle trzymam dzwonek. Uciekł. Tym razem nie hamowałem.
    Przejeżdżałem przez centrum. Z jednej z kamienic, gdzie spotykają się zielonoświątkowcy wyszła jakaś rozmodlona blada dziewczyna. Dzwonek ale widzę, że brak jakiejkolwiek reakcji. Ostre, awaryjne hamowanie. Zatrzymałem się na szczęście przed pasami ale ona tylko spojrzała na mnie bez żadnych emocji i sobie poszła. Już ją widziałem po wozem.

  • 11:54 -> 19:45

    Do południa było całkiem miło i słonecznie. A około 14 się zachmurzyło i trochę popadało. I od razu nogi jak z waty. Ciężko ruszyć, bo się koła ślizgają po szynie a jeszcze gorzej zahamować :/. Wszyscy chyba ograniczyli prędkość do minimum. Na szczęście nic się nie wydarzyło. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że tak mały deszczyk może narobić ogromnych kłopotów. Niestety jeden wagon tramwaju waży około 16ton i nie da się go zatrzymać od tak sobie. A w dodatku tarcie metal o metal lekko pokropiony wodą jest bardzo malutkie. Nie to co guma o asfalt. Najgorzej będzie na jesień, jak się po liściach będzie jechało. Wszyscy szynowi chyba doświadczyli tego. Chciałbym, żeby każdy kierowca, pieszy i inni użytkownicy ruchu przejechali się tramwajem 100metrów i spróbowali zahamować na lekko zmoczonej szynie. Po takiej przejażdżce każdy by omijał tory jak najdalej 😀

  • 22:45 -> 4:48

    Lubię nocki ale dopiero po skończonej pracy ;). Nocka z piątku na sobotę nie zawsze bywa monotonna. Wyjątkowo ta była spokojna. Cztery przystanki przed pętlą wypadły mi drzwi z prowadnicy. Ale drzwi się zamykały bo dzielna młodzież chciała jak najszybciej dojechać do domu. Ale jak już wszyscy wysiedli niestety musiałem sam iść i spróbować usunąć usterkę. Wziąłem nastawiacz (do przestawiania zwrotnicy) zrobiłem dźwignię i drzwi wskoczyły na swoje miejsce. Ale śrubki trzymające suwak w w prowadnicy były trochę poluzowane. Niestety nie posiadam na wyposażeniu żadnych kluczy. Na szczęście mogłem dokręcić je palcami a pozostałe luzy uzupełniłem zapałką. Czasem sam się dziwię mojej pomysłowości. Zostało jeszcze jedno kółko i do domku. I tak przeleciała cała noc pracy. Sobota i niedziela wolna a w poniedziałek szczyt na 11:53.