Do południa było całkiem miło i słonecznie. A około 14 się zachmurzyło i trochę popadało. I od razu nogi jak z waty. Ciężko ruszyć, bo się koła ślizgają po szynie a jeszcze gorzej zahamować :/. Wszyscy chyba ograniczyli prędkość do minimum. Na szczęście nic się nie wydarzyło. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że tak mały deszczyk może narobić ogromnych kłopotów. Niestety jeden wagon tramwaju waży około 16ton i nie da się go zatrzymać od tak sobie. A w dodatku tarcie metal o metal lekko pokropiony wodą jest bardzo malutkie. Nie to co guma o asfalt. Najgorzej będzie na jesień, jak się po liściach będzie jechało. Wszyscy szynowi chyba doświadczyli tego. Chciałbym, żeby każdy kierowca, pieszy i inni użytkownicy ruchu przejechali się tramwajem 100metrów i spróbowali zahamować na lekko zmoczonej szynie. Po takiej przejażdżce każdy by omijał tory jak najdalej 😀
Tramwajowy.pl
-
22:45 -> 4:48
Lubię nocki ale dopiero po skończonej pracy ;). Nocka z piątku na sobotę nie zawsze bywa monotonna. Wyjątkowo ta była spokojna. Cztery przystanki przed pętlą wypadły mi drzwi z prowadnicy. Ale drzwi się zamykały bo dzielna młodzież chciała jak najszybciej dojechać do domu. Ale jak już wszyscy wysiedli niestety musiałem sam iść i spróbować usunąć usterkę. Wziąłem nastawiacz (do przestawiania zwrotnicy) zrobiłem dźwignię i drzwi wskoczyły na swoje miejsce. Ale śrubki trzymające suwak w w prowadnicy były trochę poluzowane. Niestety nie posiadam na wyposażeniu żadnych kluczy. Na szczęście mogłem dokręcić je palcami a pozostałe luzy uzupełniłem zapałką. Czasem sam się dziwię mojej pomysłowości. Zostało jeszcze jedno kółko i do domku. I tak przeleciała cała noc pracy. Sobota i niedziela wolna a w poniedziałek szczyt na 11:53.
-
6:04 -> 13:54
Od rana był spokój i cisza. Ale tak to bywa jak już człowiek jedzie do zmiany to zawszę coś się wydarzy. Jechałem sobie spokojnie a tu z naprzeciwka jedzie Dyzio i mruga światłami i kierunkowskazem no i macha ręką przez okno, żebym się zatrzymał.
– Młody tam na Lenina (obecnie Jana Pawła – ale wiele ludzi jeszcze używa bardzo starej nazwy) stoi piątka. Jak podjedziesz to idź do niego i powiedz żeby poruszał nawrotnikiem bo pewnie nie ma jazdy. Wczoraj miałem ten wóz.
Jak powiedział tak zrobiłem. Podjechałem i byłem już drugi w kolejce. Otworzyłem oba wagony bo bardzo gorąco na dworze. Co niektórzy sprytniejsi od razu wyszli i biegiem na autobus polecieli.
Dwóch motorowych już rozmyślało co by tu wykombinować żeby wóz ruszył, bo to szczyt południowy i duuuużo ludzi jedzie do pracy min. nasi mechanicy. Przełączaliśmy raz to na pierwszy raz na drugi wóz ale brak było jakiejkolwiek reakcji. Nagle nie wiadomo jak wóz ruszył (po kolejnej próbie wyrwania już prawie nawrotnika). Opóźnienie było dość znaczne bo pierwszy wóz miał ponad 20 minut i w dodatku zjeżdżał do zajezdni awaryjnie. Szybko to nadrobiliśmy. Na pętlę wjechaliśmy właściwie we dwóch. Poprzedzający mnie szybko objechał pętle nie zabierał ludzi, żeby wskoczyć na swój czas. Ja też podjechałem, otworzyłem drzwi, 5 sekund dzwonek wszyscy przyspieszyli wsiadanie, zamknąłem drzwi no i odjazd. Do zmiany przyjechałem właściwie punktualnie, bo co to za opóźnienie 1 minuta -
6:04 -> 13:54
Dzień jak co dzień. Żadnych szczególnych wyczynów czy dokonań. No może
uciekłem kilku osobom i uratowałem kilka autek od skasowania ;). Jestem
wielki 😛