Od rana był spokój i cisza. Ale tak to bywa jak już człowiek jedzie do zmiany to zawszę coś się wydarzy. Jechałem sobie spokojnie a tu z naprzeciwka jedzie Dyzio i mruga światłami i kierunkowskazem no i macha ręką przez okno, żebym się zatrzymał.
– Młody tam na Lenina (obecnie Jana Pawła – ale wiele ludzi jeszcze używa bardzo starej nazwy) stoi piątka. Jak podjedziesz to idź do niego i powiedz żeby poruszał nawrotnikiem bo pewnie nie ma jazdy. Wczoraj miałem ten wóz.
Jak powiedział tak zrobiłem. Podjechałem i byłem już drugi w kolejce. Otworzyłem oba wagony bo bardzo gorąco na dworze. Co niektórzy sprytniejsi od razu wyszli i biegiem na autobus polecieli.
Dwóch motorowych już rozmyślało co by tu wykombinować żeby wóz ruszył, bo to szczyt południowy i duuuużo ludzi jedzie do pracy min. nasi mechanicy. Przełączaliśmy raz to na pierwszy raz na drugi wóz ale brak było jakiejkolwiek reakcji. Nagle nie wiadomo jak wóz ruszył (po kolejnej próbie wyrwania już prawie nawrotnika). Opóźnienie było dość znaczne bo pierwszy wóz miał ponad 20 minut i w dodatku zjeżdżał do zajezdni awaryjnie. Szybko to nadrobiliśmy. Na pętlę wjechaliśmy właściwie we dwóch. Poprzedzający mnie szybko objechał pętle nie zabierał ludzi, żeby wskoczyć na swój czas. Ja też podjechałem, otworzyłem drzwi, 5 sekund dzwonek wszyscy przyspieszyli wsiadanie, zamknąłem drzwi no i odjazd. Do zmiany przyjechałem właściwie punktualnie, bo co to za opóźnienie 1 minuta
Tramwajowy.pl
-
6:04 -> 13:54
-
6:04 -> 13:54
Dzień jak co dzień. Żadnych szczególnych wyczynów czy dokonań. No może
uciekłem kilku osobom i uratowałem kilka autek od skasowania ;). Jestem
wielki 😛 -
6:04 -> 13:54
Dzień jak co dzień. Tylko tyle, że ciepło robi się co raz szybciej. Ciekawe jak długo wytrzymam jazdę w długich spodniach. Przynajmniej rekompensuję sobie to jazdą z otwartymi drzwiami kabiny. Niewiele to daje ale zawsze jakaś chłodna bryza wieje. A jak często ludzie się mylą i wsiadają mi do kabiny
Ale wystarczy jak zrobią jeden krok, zauważą, że dalej nie ma miejsca i zaraz wzrok na dół i bez słowa znikają w drugim wagonie. Nie ma co się wstydzić. Może jak ktoś ładnie poprosi to zabiorę na krótką przejażdżkę ze dwa przystanki 😀 -
5:50 -> 14:04
Powoli ospale ruszyła maszyna ale nie ze stacji tylko z zajezdni. Prawie szósta rano a tu już ciepło. Zajechałem na pętle, kupiłem sobie dwie świeże bułeczki, poszedłem na punkt się zgłosić. Miła pani Jadzia powiedziała, żebym sobie zostawił bułeczki i przyszedł jak będę maił przerwę śniadaniową. Odmówiłem, bo jak by coś się stało na trasie to bym dziś śniadanka nie zjadł. No i wiele sie nie pomyliłem. Zajechałem na drugi koniec trasy, znów wszedłem na „budkę” bo ja taka pierdoła jestem i lubię niektóre kobitki pracujące tam. Usiadłem na chwilę, trochę porozmawialiśmy. Spojrzałem na zegarek, już pora mojego odjazdu a tu stoi poprzedni tramwaj i ludzie się zbierają. Za kilka sekund dzwoni dyspozytor:
– Halo, dzień dobry. Czy macie napięcie na pętli? Bo dalej już stoją dwa wozy. Jeśli jest napięcie to niech opóźniają, energetycy już jadą.
No to się rozsiadłem. Za szybko nie pojedziemy.
Minęło kilka minut, zaczęli się schodzić pierwsi nie zadowoleni.
– A dlaczego ten tramwaj nie jedzie ?!
– A bo nie ma napięcia proszę pani – odpowiedziała szybko pani Gosia
Chwila spokoju, następna zawitała.
– A dlaczego ten tramwaj nie jedzie?! w takich wypadkach jest tylko jedno pytanie
– Bo, proszę pani jest brak prądu. Nie wiadomo kiedy włączą, ale już naprawiają.
– Ale jak może nie być prądu jak sie światła świecą z przodu tramwaju ?!?!
To pytanie niesamowicie mnie rozbawiło
– Temu panu w tramwaju to sie na pewno nie chce pracować i dla tego nie jedzie – dodała po sekundzie
Nie wytrzymałe ze śmiechu i musiałem wyjść. W tym momencie przetwornica zaczęła pracować.
– No to do zobaczenia – rzuciłem do Gosi.
Straciłem 20 minut. Przerwa na śniadanie odbyła się nie na tej pętli co powinna. Ruszyliśmy przez miasto. Jazda była nawet szybka. Wszyscy sprawnie wsiadali i wysiadali. Może dla tego, że to dopiero godzina 9 rano i właściwie sama młodzież jeszcze gdzie nie gdzie podążała do szkół. Dojechałem na pętle, pomachałem Jadzi, zabrałem pasażerków i jazda. Wskoczyłem na swój czas. Reszta też sie chyba nieźle rozstawiła. Do końca zmiany już było coraz bliżej. I tak spokojnie zakończył się dzień. Spokojnie, bo nie było żadnej kolizji ani wypadku. Ale okazji ja sam miałem dziś trzy sztuki do skasowania.