Tramwajowy.pl

  • Zagubiony II

    Niedziela , godzina 23.45 wszystkie tramwaje już zjeżdżają do zajezdni. Ja też ruszyłem z ostatniego przystanku , wyłączone światła w salonie pasażerskim i ognia do bazy.

    Dwa przystanki dalej zauważyłem młodego chłopaka dobiegającego do następnej platformy. Biegł po torach więc od razu zwolniłem. Biegł i machał, żebym się zatrzymał. Zasadniczo nie powinniśmy nikogo zabierać już wracając do zajezdni i gdyby to był dorosły to chyba pojechałbym dalej.

    Zatrzymałem się, spojrzałem na niego. Młody chłopak, około dwunastego roku życia. Ubrany elegancko , dżinsy, koszula na stójce, kurtka Canadian Goose czyli wiadomo ,że to Travelers czyli irlandzki Cygan ale ten akurat nie podróżuje tylko jest osiedlony 😊. O nich można by napisać kilka historii. Może i tak się kiedyś stanie.

    Otwieram okienko kabiny.
    — O co chodzi? — pytam.

    — Czy jeszcze jakieś tramwaje jeżdżą?

    Kręcę głową.
    — Nie, o tej porze już nic nie ma.

    Widzę, jak chłopak się marszczy, coś analizuje w myślach. Po chwili pyta, czy mogę go podwieźć.

    — Powinieneś być już od dwóch godzin w łóżku — mówię, rzucając mu spojrzenie. — W zasadzie powinienem zgłosić na policję, że dziecko o tej porze kręci się samo po mieście.

    Na dźwięk słowa „policja” momentalnie się cofa.
    — Nie, nie, jest okej, pójdę pieszo.

    Śmieję się w duchu.
    — Wskakuj — mówię i otwieram drzwi.

    Oczywiście wiadomo, że dzieciaki o tej porze są często jeszcze na dworze, szczególnie w tej okolicy.

    Podrzuciłem go tam gdzie chciał. I tak miał przed sobą jeszcze kawałek drogi na nogach ale ja zrobiłem co mogłem. Chyba bym nie usnął tego wieczoru wiedząc, że mogłem go zabrać a nie zabrałem.

    Pewnie za tydzień znów będzie szalał w kolegami, znów będą rzucać jajkami , znów rozlewać napoje na pokładzie, znów używać Vape’ów , a o tym że go podwiozłem? Zapomni . Ale tak to się wszystko toczy.

  • Zagubiony

    Jest pewien odcinek trasy, jedna „odnoga” , gdzie po godzinie dwudziestej pierwszej, tramwaje kursują nie na całej linii ale tylko „dowożą” do głównej czyli tej kursującej między Tallaght i The Point, jest to tak zwany „shuttle tram” i kursuje między Saggart i Belgard.

    Na pierwszym przystanku, Saggart, trzech gości odprowadzało czwartego. Ten jeden wsiadł, usiadł mniej więcej w połowie tramwaju i ruszyliśmy. Nikt nigdzie się nie dosiadał . Dojechałem do Belgard, tam już czekał mały tłumek ludzi, którzy czekali na przesiadkę z „głównej” linii. Wszyscy na pokład, odczekałem do czasu odjazdu czyli około 5 minut i w drogę. Dojechałem do Saggart. Został tylko on, ten jeden który dwadzieścia minut temu wsiadł na tym przystanku. Prawdopodobnie miał wysiąść na Belgard i przesiąść się na tramwaj do centrum ale ….zapomniał, nie wiedział ? Trudno, gapowe się płaci. Zaczął się rozglądać i drapać po głowie. Ciekaw jestem co sobie myślał 🤣. Niestety nie zabrałem go już ze sobą , bo wracałem już do zajezdni. Tramwaje skończyły już kurowanie o tej porze. Zupełnie inaczej postąpiłem innym razem. Ale to innym razem 😉

  • Inna czynność

    Dopiero co rozpocząłem swoją służbę a „na radiu” już poruszenie. Motorniczy właśnie zgłaszał, że już wysadził wszystkich pasażerów i zaraz będzie ruszał do zajezdni. Dodał też , że sprawca całego zamieszania zostawił swój portfel z dokumentami na siedzeniu, więc będzie go łatwo namierzyć.

    A co się wydarzyło? Tego dowiedziałem się już od samego prowadzącego , kiedy to zdawał relację na przerwie.

    Otóż motorniczy ten właśnie rozpoczął pierwszy dzień jazdy jako patron z młodą adeptką zawodu. Dziewczyna ma ledwo skończone dwadzieścia lat i postanowiła zobaczyć jak to jest prowadzić tramwaj. Jest już po kilku tygodniach szkolenia więc co nie co już zobaczyła. Ale to co stało się tym razem pewnie zostawi jej traumę a jak nie to na pewno nie miłe wrażenie o tej pracy.

    No więc jechali sobie, przystanek za przystankiem . W pewnym momencie patron obejrzał się za siebie, spojrzał na przedział pasażerski i dojrzał jegomościa który,… oddawał się samodzielnej czynności seksualnej i skończył na podłodze 🫣.

    Jak na pierwszy dzień jazdy / pracy dla tej dziewczyny to naprawdę może być dużo.

    Facet okazał się być „potrzebującym” szukającym schronienia w tym kraju , który zamieszkuje w pobliskim lokalu dla uchodźców.

  • Poranne szczytowanie

    Poranne szczytowanie może być przyjemne , może być szybkie jak i bardzo powolne i upierdliwe . Ten dzień był spokojny….do czasu. 

       Na przystanku Heuston w kierunku Tallaght czyli „z centrum” na „obrzeża miasta” , stałem i trwała wymiana pasażerów. Z góry widziałem nadjeżdżający tramwaj. Akurat zamknąłem drzwi, wysłałem sygnał do załączenia sygnalizacji na „jazda” . Wszystko ładnie się zgrało i tramwaj z naprzeciwka też dostał swoje światło .

     Minęliśmy się i nagle usłyszałem dzwonek mijającego mnie wozu. 

    W sumie nic nowego , bardzo często ktoś wyskakuje tuż z za wozu i wbiega pod nadjeżdżający tramwaj na przeciwnym torze. 

      Tramwaj z naprzeciwka zatrzymał się na środku skrzyżowania, dzwonki ciągle wydawały swój dźwięk. W radiu usłyszałem ” emergency call”. 

    „Wjechał we mnie rowerzysta , walnął mocno , odbił się od boku” . Raportował motorniczy. „Podnosi się i pokazuje że jest OK” kontynuował . 

      Po kilku minutach, tramwaj ruszył ze skrzyżowania , odblokowując ruch porannego szczytu. Na przystanku wszystkich wysadził i wrócił na zajezdnię. 

    Tym razem obyło się bez ofiar , chociaż rowerzysta na pewno odczuje to spotkanie już za kilka godzin. 

    Motorniczy jak zwykle , test na narkotyki , dmuchanie do alkomatu i do domu na kilka dni odpoczynku.