Tramwajowy.pl

  • Pierwszy wyjazd część druga

    W poprzednim odcinku: 

       Pachołek drogowy zatarasował mi drogę ale po szybkiej „bez problemowej” interwencji pojechałem dalej 😆

       Dojechałem do stacji końcowo początkowej po przejechaniu krótkiego odcinka z prędkością nie większą niż 25Km/h. Rozglądałem się to na tory , to na przystanki , na sieć ale nic nie wzbudziło mojego zaniepokojenia. 

    Ruszyłem z pierwszego przystanku. Ludzie wsiedli, odjazd , kolejny przystanek i tak aż ruszyłem z Kingswood w kierunku RedCow . Nic nie wskazywało, że pojawią się jakieś problemy. Na tym odcinku maksymalna dopuszczalna prędkość to 70km/h w dodatku z górki więc ponad 30 tonowy pojazd rozpędza się szybko. Na ekranie wyskoczyła informacja o awarii jednego z wózków napędowych , no cóż , zdarza się. Dojadę do przystanku , zrobię reset , może się naprawi i pojedziemy dalej. Zgłosiłem to i kontynuowałem jazdę. Po kilkunastu sekundach zacząłem czuć jakiś swąd palonych kabli lub czegoś podobnego. Zwolniłem i zacząłem słuchać, wąchać, rozglądać się dookoła. Przystanek był już w zasięgu wzroku więc postanowiłem dojechać do niego.

    Wysiadłem z kabiny i podszedłem do pierwszego zestawu kół. Z pod wózka unosił się mały dymek. Tuż przed kołem zauważyłem jakiś metalowy obiekt na szynie. Zgłosiłem to dyspozytorowi. On powiedział, żebym wycofał kilka merów, co zrobiłem. Moim oczom ukazała się metalowa blokada do kół, którą podkłada się na szynie , żeby na przykład wóz techniczny się nie zsunął. Blokuje się też tym wózki, żeby nie odjechały itd.

    Ogólnie mówiąc dość spory kawał metalu, który zmniejszył swoją objętość o połowę 😐. Już miałem go złapać ręką i zabrać ze sobą, kiedy w ostatniej chwili jeden z kanarów krzyknął – STOOOOP!!

    Uratował mnie od okrutnego poparzenia. Metal ten był tak rozgrzany, że kiedy przyłożyłem buta to podeszwa się lekko stopiła. Odczekaliśmy chwilę , do momentu kiedy można było to zabrać w miarę bezpiecznie. Wysadziłem pasażerów i pojechałem zawrócić w najbliższym możliwym miejscu.

    Stukot kół był niewyobrażalnie głośny. Nie wiem jak długo tak jechałem z zablokowanym kołem ale płaszczyzny musiały być ogromne. Koło było chyba kwadratowe 🫣.

    Na następny dzień odbyło się dochodzenie, jak do tego doszło. Musiałem opisać całą sytuację. Na koniec jeden z prowadzących „śledztwo” zapytał, jak to się stało, że nie zauważyłem dużego , żółtego obiektu na szynie. Na odpowiedź nie musieli długo czekać. W moim imieniu wypowiedział się nasz „związkowiec – obrońca” : Jak to się stało, że ekipa która używała tego sprzętu na torach w nocy zapomniała zabrać dużego, żółtego obiektu z szyny.

  • Pierwszy wyjazd

    Pierwszy tramwaj rusza z zajezdni o 4.20 i jedzie w kierunku centrum bez pasażerów z wyłączonymi światłami na pokładzie i z maksymalną prędkością 25km/h . Kolejny rusza o 4.50 na takich samych zasadach i jedzie na drugi koniec trasy , który jest bliżej zajezdni. Oba, po dojechaniu do końca ruszają z ostatniego – pierwszego przystanku o 5.30 już z pierwszymi pasażerami. 

       Jest to tzw kurs „sweep” , przejazd techniczny , w celu sprawdzenia czy trasa jest czysta . Czy przez poprzednie 3h nic się nie stało, czy sieć się nie zerwała z powodu wiatru , czy nie leży coś na torach . Ostatni tramwaj jechał około 1.30 w nocy a w tym czasie może wydarzyć się dużo.

       Pamiętam dwie takie sytuacje , że coś mnie zaskoczyło. Pewnie było ich więcej ale te konkretnie utknęły w mojej głowie chyba na zawsze.

       To było chyba w pierwszym lub drugim miesiącu pracy tutaj, mój angielski był na poziomie londyńskiego metra, grubo poniżej poziomu zero 😂. Ruszyłem z RedCow i tuż za pierwszym zakrętem na środku torów stał pachołek drogowy. W sumie nic strasznego , wysiąść, odstawić w krzaki lub zabrać na pokład, jechać dalej. 

       Tutaj pojawił się mały problem. Zasadniczo każde takie zdarzenie powinienem zgłaszać do dyspozytora przez radio. I tak chciałem zrobić tym razem….tylko jak po angielsku jest ” pachołek drogowy „, zwykły „traffic cone” 😂.

    Z kieszeni wyciągnąłem słownik i zacząłem szybko szukać jak to nazwać. Mały, kieszonkowy słownik podarowała mi małżonka , podczas mojej pierwszej wizyty w Polsce po trzymiesięcznym pobycie w Irlandii. To był jeden z lepszych zakupów. Mały ale „wielki” słownik Oxford, zawsze  bardzo długo nosiłem przy sobie.  To jeszcze były czasy telefonów z klawiaturą i małymi wyświetlaczami i prawie bez dostępu do Internetu więc o google translator jeszcze nikt nie słyszał.

        Z tego co pamiętam to chyba wziąłem ten słupek gumowy i wcisnąłem go w krzaki , do góry nogami , żeby przypadkiem nie wypadł. Sytuacji też chyba nie zgłosiłem , bo trwało to dosłownie kilka sekund a za mną nie było żadnego tramwaju przez następne 30 minut. 

       Drugie takie zdarzenie miało miejsce może trzy lata później. Dojechałem do stacji końcowo początkowej …ale o tym już następnym razem. 

  • Leniwy czy źle zrozumiał ?

    Dwa wozy przede mną tramwaj z nowym narybkiem , z uczącymi się zawodu zawracał , przestawili zwrotnice i ruszyli dalej. Ot taka czynność może nie codzienna ale często się to robi, żeby podgonić trochę czas jeśli są opóźnienia na trasie. Dojechałem do tego miejsca i ja. Zauważyłem że zwrotnice nie wróciły do stanu normalnego, gdzie można przejeżdżać z pełną prędkością. Jeśli są źle ustawione to należy zwolnić do 5km/h i po przejechaniu teoretycznie powinny wskoczyć na swoje miejsce. Zgłosiłem to i dyspozytor(ka) przyjęła i poprosiła następny wóz o ręczne ustawienie, bo widać coś się samo nie chce ustawić. 

      W odpowiedzi w radiu była chwila ciszy , później długie yyyyyyyy, żeby na koniec niepewnie motorniczy potwierdził że zrozumiał. Z jego wypowiedzi pani po drugiej stronie radia wywnioskowała, że gość chyba nie za bardzo kuma co ma zrobić. 

       Na szczęście poprowadziła go krok po kroku co ma robić , jak dziecko za rękę. Dosłownie brzmiało to tak: 

    Podjedź do zwrotnic , wysiądź z lewej strony , zamknij drzwi za sobą. Zwrotnice będą po prawej , przestaw je na „normalny przejazd” i możesz wracać do swojej kabiny. 

      Z jednej strony , jak to się stało , że gość radził sobie na kursie i już jakiś czas jeździ ale coś nie kuma. Z drugiej stronę szacunek do dyspozytorki , że tak sprawnie poprowadziła go po jak by nie było prostej czynności . 

  • Ważna sprawa

    Bardzo proszę, nie ignorujcie jeśli ktoś mówi o samobójstwie.

    Jeden z motorniczych zgłosił, że podeszła do niego dziewczyna i powiedziała, że chce się zabić, że będzie czekała na następny tramwaj, żeby pod niego wskoczyć. Oczywiście dyspozytor nakazał wszystkim zwolnić w tym rejonie i być ekstra czujnym . Policja została poinformowana. Na miejsce jechała też ochrona i „kanarzy” .

    Mam nadzieję, że skończyło się tylko na strachu i groźbach ze strony tej dziewczyny, że udało się ją „opanować”. Ja swoją służbę na dziś już skończyłem.

    Jeśli masz problem i takie dziwne myśli, jest pomoc. Nie wahaj się zadzwonić pod bezpłatne numery pomocy. Są ludzie którzy Cię wysłuchają i pomogą. Samobójstwo to nie jest rozwiązanie. Naprawdę można sobie poradzić ze WSZYSTKIMI sprawami. ZAWSZE jest wyjście. Nie ma nic gorszego od targnięcia się na swoje życie.

    Irlandia :

    Pieta House -> 1800 247 247 lub text o treści HELP 51444

    Polska

    116 123 lub 800 70 2222