Tramwajowy.pl

  • Awaria

    Niedziela rano , dużego ruchu nie ma. Na przystanek podjeżdżał właśnie tramwaj, który miałem przejąć od kolegi. Minął mnie i wtedy zauważyłem , że tylnie światła nie działają. Po wejściu do kabiny sprawdziłem czy wszystko włączone. Powiedziałem też zmiennikowi o tym. On poszedł na koniec tramwaju i gdy już ruszałem pomachał ręką, że faktycznie nie działają . Napisał mi też wiadomość , że poinformuje dyspozytora przez telefon.

    To samo zrobiłem ja ale przez radio. Po dwóch przystankach , dyspozytor zgłosił się do mnie i potwierdził , że faktycznie, sprawdzili na kamerach , światła nie działają. Mam wysadzić ludzi i zawrócić do zajezdni. Będzie dłuższa przerwa 😉 tylko pasażerów szkoda , którzy o tej porze rano pewnie jadą do pracy . Następny za 10min. 

  • Za ciężki

    Na przystanku Museum , motornicza zgłosiła, że panowie z ochrony coś od niej chcą , że coś jest nie tak z tramwajem . Powiedziała, że nie za bardzo rozumie o co chodzi. Właśnie się z nią mijałem , spojrzałem do środka ale w ułamku sekundy ciężko coś dostrzec szczególnie kiedy pojazd wypchany jest po brzegi. 

       Wtedy przez radio odezwał się jeden z ochrony i mówi , że ludzie wysiadając z tramwaju potykają się o przystanek . Coś musi być nie tak z zawieszeniem , tramwaj siedzi za nisko. Chwila namysłu i dyspozytor nakazał wysadzić ludzi i pusty zjechać na środkowy tor na Heuston. Zbyt słaba perswazja motorniczej spowodowała , że następny tramwaj był jeszcze bardziej przeładowany.

       Wozy te mają ponad 20 lat , każdy z nich minimum 1mln km przejechanych , sprzęt się zużywa , sprężyny ( zawieszenie ) ugniata a jeśli jest napchany jak ten to faktycznie siedzi nisko. 

       Tuż za przystankiem Smithfield jest mała niecka i tramwaj trochę się ” łamie” zjazd w dół i zaraz pod górkę . W tym miejscu , w godzinach szczytu często słychać szuranie brzuszka po ziemi. Wtedy wiadomo , że jest pełno. Czasem też zerkam przez ramię i zwracam uwagę na „zanurzenie” poniżej przystanku.

    Jeden z kanarów kiedyś mi powiedział , że jeśli stopień w drzwiach jest równy z przystankiem to on wtedy już nie wsiada sprawdzać biletów , no bo bez zaglądania do środka ,on wie że jest stanowczo za dużo ludzi w środku.

  • Zły nauczyciel ?

    Nie potrafię zrozumieć ludzkiej logiki. Piesi , kiedy mają czerwone to idą , standard . Kiedy znów mają zielone ale tramwaj dojeżdża do skrzyżowania to nagle się zatrzymują, żeby na pomarańczowym lub już czerwonym wejść tuż przed mój nos. 

        Tutaj mała dygresja i wyjaśnienie dla tego jednego czytelnika z poza Irlandii . Ogólnie zasada jest taka , że czerwone światło dla pieszych to sugestia. Właściwie mogli by nie montować słupków z zielonym i czerwonym ludzikiem , bo chyba tylko turyści zwracają na to uwagę 😂 . Czy czerwone czy zielone czy w ogóle nie ma pasów ludzie przechodzą gdzie chcą i większość kierowców nie ma z tym problemu. 

      A teraz do głównego problemu. Stoję na światłach , czekam na swoją kolej i widzę błędne spojrzenia ludzi , właściwie zapytania w ich oczach czy mogą przejść. Nigdy nie pokazuje , że ich puszczam , bo co jeśli nagle zza mojej drugiej strony coś wyjedzie ? Samochód , rower , hulajnoga ? Wtedy będzie moja wina , no bo motorniczy pokazał , że można iść. 

       Jedynie co, to wskazuje na światła palcem i tyle. Skoro widać zielone światło dla samochodów jadących prostopadle do mojego kierunku jazdy to raczej logiczne, że ja nie ruszę i mogą przechodzić. Tym sposobem próbuje nauczyć niektórych myślenia i spostrzegawczości.  Skutki raczej są marne.

  • Opóźnienia

    Wsiadłem w swój dyliżans tuż przed 17.

      Opóźnienie pokazywało 7 minut. Wyzwanie przyjęte. Mam 20 min w jedną stronę i 58 minut w drugą stronę, żeby zyskać kilka minut. Na końcowym nie ociągałem się , zmieniłem kierunek jazdy i ognia. Otwarcie drzwi , pięć sekund i zamykam. Drzwi zamykają się 7 sekund więc łącznie czas spędzony na przystanku to 12sek zmniejszony z około 20-25sek . Pomyślisz, że 10sek to nie wiele . A tak naprawdę to włącz stoper i sprawdź , przecież tyle trwa normalnie stosunek seksualny   w przeciągu tego czasu przeczytasz połowę tego tekstu. 

       Prędkość ciągle w limicie . Ograniczenia prędkości to nie wskazówka tylko nasz cel . Tyle trzeba jechać , żeby jakoś się wyrobić. Od ponad dwóch lat , max prędkość 70km/h została zmniejszona z powodów technicznych do 60km/a a wjazd na przystanek z 25km/h na 20km/h. 

      I znów niby to nie dużo ale na kilku odcinkach , zmniejszenie prędkości o ponad 10% robi różnicę. 

      No i tak cisnę ile kWh da się wyciągnąć z tych silników, sieć miedziana daje tyle energii ze prawie się pali 😂. Na przystanku Heuston spoglądam na tablicę odjazdów i widzę, że następny za mną dopiero za 9 minut, nieźle mi idzie. Ten za mną będzie zbierał tych co nie zdążyli na mój ale to już inna bajka. 

      Wjeżdżając na każdy przystanek szybko próbuję policzyć głowy chętne do podróży i ocenić ich tempo wsiadania. Czasem zdarzają się ociągacze z torbami z zakupami albo ostatni dymek papierosa no i drzwi trzeba przytrzymać. Staram się też wyłapać wózki z dziećmi , bo to wiadomo , zawsze trzeba doliczyć kilka sekund więcej na wejście. Ale jak moje motto przewodnie mówi:

      „Sygnał do odjazdu podrywa nawet paralityka do biegu

       Ruszam z przystanku ” Cztery sądy” a tuż za zakrętem wyłania się tyłek poprzedzającego tramwaju . Dogoniłem go ale co z tego jak go nie przeskoczę, nie ominę . Cały misterny plan poszedł w …. ( Jak to powiedział Stefan Siara do Wąskiego) . Na szczęście motorniczy przede mną też się nie obijał i nie musiałem czekać z wjazdem na przystanek. 

    Dojechałem do ostatniego 3m20s spóźniony , niezły wynik z uwagi na popołudniowy szczyt. Szybki obrót i jedziemy dalej. Odpuściłem sobie pójście do toalety. 

      I tak się zapytasz po co tak gonić ? Przecież nikt mi nie podziękuje, nie poklepie po ramieniu i powie „dobra robota” . W sumie w jakimś celu ktoś ułożył rozkład więc wypadałoby się go trzymać.