Jakie piękne jest to słowo. Niestety dla niektórych jest to złowieszczy wyraz. Nasza firma dostała własnie kontrakt na obsługę tramwajów na kolejne 5 lat. Tabor i cała infrastruktura należy do Państwa a my pracownicy tylko to obsługujemy. Tym razem się udało a jak będzie za pięć lat to się okaże. Niestety jeśli firma wygrała kontrakt to pewnie była tańsza od innych. No i trzeba zrobić cięcia w pracownikach. W piątek po południ wszyscy dostaliśmy pismo e-mailem o planach restrukturyzacji. Poleciały jedne z najwyższych głów. Trzynaście osób jest do zwolnienia a tylko cztery nowe stanowiska zostaną stworzone. Przewidziano również zwolnienie dla chętnych. Po prostu kto chce to 'Adios’, dostanie odprawę i dobre referencje. Na szczęście nas, pracowników najniższego szczebla to nie dotyczy. Jakkolwiek by nie było, nie jest to miła wiadomość o utracie pracy, chociaż sam uważam, że trochę za dużo już się porobiło kierowników, asystentów i asystentów asystentów.
Tramwajowy.pl
-
Wakacje c.d.
Ostatni tydzień sierpnia spędziliśmy rodzinnie w Polsce. Mieliśmy lekkie obawy jak to będzie z naszym lotem, bo dwa dni przed ożywił się jeden z największych wulkanów na Islandii i przyćmił nawet agresywna politykę pana Putina. Chociaż o o wschodnie zamieszki też miałem lekkie obawy, czy przypadkiem nie zostanę powołany na jakieś nie zaplanowane działania wojskowe. Niestety do tej pory mam „nieuregulowany stosunek do służby wojskowej” i nie wiem czy kiedyś na granicy nie zostanę dowieziony do domu policyjnym wozem jako poszukiwany listem gończym.
Oprócz kilku spotkań towarzyskich na które nie mogłem się doczekać nic szczególnego nie ciągnęło mnie do kraju na Wisłą.
Podczas tego pobytu wykonałem kilka telefonów do sądu, urzędów i kilku firm prywatnych i już wiem dlaczego wyjechałem. Wszystkie panie utwierdziły mnie w moim wyborze emigracyjnym. Ich leniwe i nie miłe odpowiedzi takie od niechcenia, że się flaki wywracają doprowadzały mnie do szału. Uwierzcie mi, że się da przez telefon być miłym i życzyć miłego dnia, weekendu, zapytać jak się miewam, co słychać mimo, że się słyszymy pierwszy i pewnie ostatni raz w życiu. Bogactwo w Polsce sięgnęło zenitu. Wujka Antka szwagra brat zostawił w spadku cioci Hani która zna brata Marka a on ma kolegę i razem w podstawówce chodzili na oranżadę. I właśnie ten….a nie ważne kto ma pewną nieruchomość oddalona około 40km od Częstochowy, którą chcieliśmy wycenić. Tak na moje oko czas wykonania tego to jakieś 2 godziny liczą dojazd tam i z powrotem. Liczyłem się z pewnymi kosztami. Rozmawiałem z czterema agencjami nieruchomości, ustaliliśmy cenę na 500zł (pięćset złotych ) ale i tak usłyszałem że im się nie opłaca. No ja jebe, ludzie. Przecież to jest jedna trzecia miesięcznej najniższej pensji a im się nie opłaca. To jak to im się nie opłaca to ładnie już się w dupach poprzewracało. Trochę zniesmaczony opuściłem kraj ojczysty. Kiedy znowu, nie wiem.
-
Siedem żyć kota
Aż się za głowę złapałem kiedy zobaczyłem datę ostatniego wpisu. Czy jestem leniwy? Chyba troszkę a może po prostu nie było o czym pisać lub nie było kiedy pisać. No więc proszę, oto jestem. Zaczniemy od spraw lokalnych. Skoczek o którym wspominałem kilka tygodni temu znów się uaktywnił. Jechałem pierwszym tramwajem rano, tuż po szóstej. Od jakiegoś czasu spodziewałem się gościa. Wszystko przebiegło tak jak sobie zaplanowałem. Ograniczenie prędkości w tym miejscu mamy do 50 km/h ale ja zwalniam do 30km/h . No i go dostrzegłem. Leżał jak zwykle głową w dół, boso, w czarnej kurtce. Zauważyłem i pomyślałem: mam Cię ptaszku :D. Przejechałem jeszcze kilka metrów, żeby zablokować mu drogę ucieczki z jednej strony i zatrzymałem się nad nim. Przez radio poinformowałem o zaistniałej sytuacji i udałem się na tory, żeby sprawdzić jak się pan miewa. Dżentelmen ów miewał się dobrze i zaczął powoli wypełzać spod tramwaju. Zapytałem dyspozytora, czy mam go zatrzymać lub dobić nastawiaczem. W odpowiedzi zostałem poproszony o pozostanie w kabinie i oczekiwanie na policje. Panowie z Gardy przyjechali ale delikwenta nie zatrzymali na miejscu ponieważ gość zbiegł z miejsca zdarzenia. Aresztowali go kilkanaście minut później na parkingu pobliskiego hotelu. I po raz kolejny pieniądze podatników zostaną zmarnowane, ponieważ odbędzie się rozprawa sądowa na której nic nie orzekną, bo pana nie można zmusić do leczenia się.
To już był mój trzeci przejazd nad gościem. Domyślam się, że ma siedem żyć , jak kot więc zostało mu jeszcze cztery. Przynajmniej na mojej zmianie 😉
-
Telewizyjnie
Jakiś czas temu ekipa telewizji Polsat Play zawitała do Dublina, poszukiwali Polaków z którymi mozna by zamienić kilka słow i zobaczcie kogo spotkali na ulicy.