Tramwajowy.pl

  • Kilka dni laby

    Pisałem wcześniej o pożarze. Skutki jego odczuwamy do tej pory. W pracy totalne rozluźnienie. Wszyscy kierowcy przyjść muszą a jeździ tylko około 1/3 wozów. I tak śmigamy sobie po 2h jazdy i 3h przerwy na zajezdni 😉 i zasadniczo nikt nie narzeka. Jako, że tydzień pracujący się zaczyna we wtorek, postanowiono wprowadzić plan awaryjny i jak nigdy dotąd tramwaje będą zawracać na Heuston. Do tej pory tramwaje jeździły tylko do Blackhorse a później bus. Ale jak wiadomo, żeby zapełnić jeden tramwaj w szczycie potrzeba dwa autobusy najmniej. Weekend rządził się innymi prawami więc było spokojnie. Od wtorku trzeba wsiąść się do roboty. W teorii wygląda to super, w praktyce się okaże
    Tak to ma właśnie wyglądać:

    Uploaded with ImageShack.us

  • Dzień Św. Patryka

    W końcu udało mi się wybrać na paradę największego święta w Irlandii. Dzień Św.Patryka (niektórzy tubylcy nie wiedzą jeszcze, że był to angielski biskup) jest hucznie obchodzony w całym kraju. Tak się składa, że zawszę pracuję w ten dzień. Tym razem zaczynałem zmianę dopiero po 17 więc się rano spakowaliśmy i fru do centrum. Nie zdążyliśmy dojechać do Smithfield, bo po drodze rozpętał się pożar (czego skutki odczuwamy do tej pory ale o tym później)

    Tory zablokowane więc ruszyliśmy „z buta”. Na miejscu było już dość tłoczno i wszędzie zielono.

    Po drodze kilka pamiątkowych fotek 😉

           

    Po paradzie zawitaliśmy do najbliższej frytko-pizzo-burger dajni. Każdemu coś się dostało. Mało wychowawcze jest może to zdjęcie ale uwierzcie mi. Będąc w szpitalu z tym małym „Padym” pielęgniarka zaleciała podać mu Sprite, tylko nie z lodówki ! a szanowny synek miał dopiero 7 miesięcy. Więc kilka frytek na pewno mu nie zaszkodzi.

    Nasi ludzie również czuwali nad bezpieczeństwem. Trakcja rozciąga się tuż nad O’connell street a podczas parady przechodzi pod nią wiele różnych maskotek pojazdów itd. Oczywiście wszystko było odłączone i odizolowane ale nikt nie chciał aby trochę miedzi komuś na głowę spadło a rozpinanie sieci trwa trochę za długo. W końcu tramwaje miały ruszyć po 14 żeby rozwieść rozentuzjazmowany tłum po okolicznych pubach 😉

    No ale z powodu pożaru linia czerwona została zamknięta aż do odwołania. Tramwaje kursowały tylko miedzy Tallaght a Blackhorse.

  • Uwaga!! Achtung!! Atenzione!! Atention!!

    Wtorek wieczór, godzina tuż przed dwudziestą dzwoni telefon. Spoglądam na wyświetlacz a tam pokazał się numer mojego team leadera. No cóż, trzeba by odebrać w końcu o tej porze to tylko coś ważnego pilnego. No bo bezemnie ta firma nie istnieje. No i halo itd, przeprosił mnie, że dzwoni w mój wolny dzień i że tak późno ale ma pytanie. No niech wali śmiało powiedziałem.
    -pracujesz w Św. Patryka? – zapytał
    -No tak- odpowiedziałem
    -Co byś chciał na lunch? Masz do wyboru trzy opcje: kanapki, kurczak z ryżem lub kurczaka i sałatkę. To ostatnie polecam bo najzdrowsze- dodał
    Stanąłem jak wryty. Do tej pory a już jest 23 nie mogę się otrząsnąć.
    Fajnie że będzie extra lunch na który i tak nie liczyłem ale żeby dzwonić i pytać się o menu? Co to firma cateringowa jest czy przedsiębiorstwo komunikacji miejskiej? Nie no, ja nie narzekam tak tylko marudzę sobie głośno 😉
    No i zostało na kanapkach, bo kantyna i tak już będzie zamknięta jak rozpocznę pracę.

  • Niedzielne przedpołudnie

    Niedziela rano cisza i spokój. Pierwszy tramwaj do The Point, kierowca poszedł za potrzebą i niestety zatrzasnął się w toalecie. Kopał w drzwi bez rezultatu co było słychać w radiu, gdyż był trochę zirytowany. Przyjechał następny tram z odsieczą i uwolnił kolegę.
    Przez cały dzień zamknięty był przystanek Smithfield. A to z powodu handlu końmi. Tak, tak. Koński market powrócił, po odnowieniu skwerku i zapowiedziach urzędu miasta, że już nigdy żadnego konia tam nie będzie pomimo tego, że targ ten był tradycją od chyba 100 lat. Oczywiście znaleźli się śmiałkowie którzy chcieli wsiąść do tramwaju lub już nawet byli w środku z koniem rasy „niskiej” 😉
    Zawitało słoneczko do Dublina w ten weekend i na ulicę wyleźli turyści. Jak ja ich nie lubię czasem mam dość. Stoją na środku ulicy i machają ręką, żeby się zatrzymać jak na Dublin Bus na zawołanie. I w dodatku mylą przystanek ze znakiem informacyjnym, że tramwaj na drodze

    a przystanek wygląda tak:

     

    lub tak:

     
    Belgard Luas Stop