Firma się rozwija. Co do tego nie ma wątpliwości. W centrum budowany jest most pod Luasa, w 2017 ma być otwarta kolejna nitka, przedłużenie linii zielonej. Niedawno kurs motorniczych ukończyło ośmiu nowych driverów. Kolejny kurs rozpoczął się w zeszły tygodniu a na nim kolejnych nowych ośmiu. Wśród nich jedna kobieta. Niestety brak obcokrajowców. Wszyscy przyjęci to rodowici i-ludzie, którzy mają rodzinę, przyjaciół już w firmie. Niestety z mojego polecenia dwóch kolegów, którzy jeździli ciężarówkami tu w Irlandii nie dostało nawet żadnej odpowiedzi. Czy to już dyskryminacja czy tylko odpowiednie dobieranie pracowników?
Autor: Tramwajowy
-
Z życia dyspozytora
Przyszedłem do okienka się podpisać i stałem się świadkiem wycinka z pracy dyspozytora. Na każdym przystanku jest przycisk SOS. Po naciśnięciu go przez pasażera od razu włącza się kamera i odzywa dyspozytor (jeśli ma na to ochotę). No i nacisnęła pani w wieku średnim przycisk. Dyspozytor się odezwa na głośnomówiącym: Luas Emergency line, w czym mogę pomóc. A pani rzuciła tylko jedno słowo, właściwie dwa : Dun Laoghaire -> Jest to miasteczko portowe z którego wypływają promy do Anglii. Konsternacja zapadała na naszych twarzach. Dyspozytor ze stoickim spokojem zapytał o co chodzi z tym miastem. Pani zapytała się jak tam dotrzeć. Odpowiedział jej jak najdokładniej tylko mógł. Dodam, że cała scenka rozgrywała się na przystanku RedCow.
Musi wsiąść w tramwaj do Connoly, udać się do windy, wjechać na piętro, wsiąść do Darta i dojechać do stacji żądanej.
Kolejny zadowolony klient. No ale ,żeby z powodu takiej pierdoły zajmować linię awaryjną ?!
Dodam, że przycisk ten znajduje się na każdym przystanku, działa 24h na dobę, nagrywanie video włącza się od razu po naciśnięciu tegoż przycisku. -
Bo mogę
Właściwie to musiałem ale też i mogłem no i wziąłem tydzień wolnego. Jaka to rozkosz posiedzieć z dziećmi w domu kiedy małżonki nie ma i wszystko na mojej głowie. Jak to jest, że te kobiety ciągle narzekają, że nie maja czasu na nic, że dzieci je drażnią itd itd. Starsze wyprawiłem do szkoły. Z młodszym wróciłem do domu, posprzątaliśmy, pranie zrobione a później na małe zakupki. Wróciliśmy to był czas na gry i bajki 😉 Później znów do szkoły odebrać starsze, obiad, wyjście na dwór. Znów gry zabawy w domu, kolacja i spać. I co w tym trudnego ?! A tak szczerze mówiąc to jestem szczęśliwy, że mogłem wrócić do pracy. Nie dałbym rady wysiedzieć dłużej w domu. Za nudno, monotonia ale i za dużo obowiązków. Niby jedno wyklucza drugie ale tak to własnie złożony jest świat. No niech już będzie. Mają kobiety rację…czasem.
W mój ostatni dzień wolny zostaliśmy zaproszeni do xpil.eu (nie na serwer ale na kwaterę) na prywatną audiencję. Szanowny kolega nie chciał spotykać się w grupie na spotkaniu Polskich Blogerów w Irlandii, które odbyło się w styczniu ale za to teraz przyjmuje niektórych pojedynczo. Relacja na w/w stornie więc nie będę się powtarzał. Było miło.
No to by było na tyle.
Wróciłem na tory, poniedziałek jakoś dziwnie, nieswojo a wtorek już normalniej czyli trzy kawy, dwie kanapki, jedna książka. Kilka niezabitych osób i nie uderzonych samochodów, jedno dziękuję ale i brak „ty whoYou” lub inny ….synu. -
Tramwaj skręca
Czasem, podczas rozmowy ze znajomymi bądź nieznajomymi otrzymuję nietypowe pytanie. Nietypowe dla mnie.
-A Ty możesz skręcić tramwajem lewo lub prawo tak trochę – pyta zaciekawiony
-Nie, nie mogę. Szyny mnie prowadzą. Nie ma opcji – odpowiadam całkiem grzecznie
-Ale nic tak nie możesz, ani troszkę. A co jak coś jest na torach ?? – docieka z zainteresowaniem
-Zasadniczo jak coś jest na torach to czekamy aż się usunie – w tym momencie powoli zaczynam mieć dość i kontynuuję:
-Tak naprawdę to możemy uskoczyć od 30cm do pół metra, w zależności od konstrukcji tramwaju. Ale nikt lub prawie nikt tego nie robi, bo to później trzeba się tłumaczyć, pisać raport itd. Później rozmowa z przełożonym itd. Także sam widzisz, że lepiej przywalić w auto lub pieszego niż odbić w lewo lub prawo – odpowiadamSzok i przerażenie w oczach słuchacza.