Autor: Tramwajowy

  • W podziękowaniu za transport

    Godzina tuż po 16, jakaś pani puka do kabiny i mówi, że ten tramwaj trzeba by posprzątać, bo jest zabrudzony. Rzuciłem okiem. No fakt coś na podłodze jest ale nikt nie ucieka w/w też siedzi i kontynuuje swoją podróż więc nie jest aż tak źle. Dojechałem do The Point, wyszedłem z kabiny i oceniłem rodzaj zabrudzeń. Wyglądało źle, bardzo źle ale nie miało żadnego zapachu. Zgłosiłem przez radio do dyspozytora o zabrudzeniu fotela i podłogi. Coś tam mruczał, że szczyt, czy się nie da tego wyczyścić itd. Niestety ostateczna decyzja należy zawsze do kierowcy więc…bez ludzi do zajezdni na czyszczenie.
    A jak by się ktoś pobrudził albo zwrócił z powodu widoku swój posiłek? Lepiej nie ryzykować.

    Na zdjęciu wygląda to bardzo niewinnie. W rzeczywistości było dużo gorzej.kupa

  • Oszukać przeznaczenie

    Przedostatnie kółko w piątkowe popołudnie. Tuż po 13, więc szczyt pory lunchowej w centrum a na ulicach, chodnikach i przystankach tłumy. Dojeżdżam do przystanku Jervis, z naprzeciwka własnie rusza tramwaj w kierunku The Point. Jak zwykle machnęliśmy sobie z kolegą na przywitanie. Na platformie ciasno. Daje dzwonek, kilka dzwonków. Dziewięćdziesiąt dziewięć procent ludzi cofa się o pół kroku do tyłu ale nadal wyglądają zza ramion poprzedzających czy aby tramwaj na pewno wjeżdża na przystanek.  Jeden osobnik stoi na samej krawędzi i się chwieje rozmawiając przez telefon. Tramwaj z naprzeciwka jeszcze nie zniknął całkowicie z torów po prawej stronie. Kolejny dzwonek, już palec idzie na trąbkę aż tu nagle gość zeskakuje na środek moich torów, dokładnie między prawą a lewa szynę. Trąbka dłuuuuugo, przycisk od szynowych który jest po prawej stronie naciśnięty ale lewa ręka od hamulca normalnego nie drga. Tramwaj nadal blokuje mu ucieczkę do przodu.W jednym milionowym ułamku sekundy lub nawet szybciej, gość obraca się w moim kierunku i wykonuje magiczny wskok z powrotem na przystanek i ucieka. W tłumie słychać jęk, syczenie, ochy i achy obserwatorów. Brak niestety oklasków. Podciągnąłem do końca platformy, otworzyłem drzwi, wymiana pasażerów.  Jeden z kanarów, który był na miejscu podszedł do mnie i zapytał się czy wszystko OK. Pytał chyba ze trzy razy, bo sam był  w szoku. Spojrzałem na swój fotel, pomacałem spodnie i majtki. Stwierdziłem,  że zabrudzeń brak więc mogę kontynuować podróż. Nawet nie zgłaszałem incydentu.  Adrenaliny na weekend wystarczy 😉

    Powrót do pracy już w poniedziałek.

  • Do szpitala blisko

    Dzień jak co dzień. Godzinę wcześniej rozpocząłem służbę. Śnieg sypał i słońce świeciło. Raczej nie typowa irlandzka wiosna. Na przed ostatnim przystanku „hospital” zatrzymałem się, otworzyłem drzwi, kilka ciał wysiadło. Nagle w lusterku-kamerze widzę osobnika biegnącego w moim kierunku, ku przodowi. I krzyczy, wyjątkowo zrozumiale…”ty jebany kutasie, chciałeś mi nogi obciąć”.  W takich sytuacjach mój mozg nie reaguje na język ojczysty. Klient zaczął gestykulować. Drzwi zamknąłem  sygnał do odjazdu dałem i maszyna ruszyła. Kątem oka zauważyłem,  że gość się oddala. Niestety myliłem się. On brał rozpęd i z impetem uderzył w bok mego bolidu. Padł na ziemie nieruchomo….Długo walczyłem sam ze sobą co robić.  W końcu to nie ja go uderzyłem tylko on, jak się później okazało usiłował kopnąć MÓJ tramwaj. Kilkadziesiąt osób obserwowało co się dzieje wiec zatrzymałem się i przez radio poinformowałem dyspozytora o zdarzeniu. Po krótkiej wymianie zdań pozwolił mi odjechał w kierunku ostatniego przystanku.  Po dojechaniu do końca trasy, zadzwoniłem do szefa z telefonu prywatnego i poinformowałem, go, że był to mój rodak niestety. Dyspozytor przez radio bardzo ładnie powiedział do chłopaków z ochrony na miejscu,żeby poinformowali policjantów iż pasażer ten był wulgarny i obrażał kierowcę . A kierowca  był w stanie to zrozumieć ponieważ pochodzą ze zbliżonej lub tej samej grupy językowej. Ech ta poprawność polityczna ;). Zanim zawróciłem policja już była na miejscu i udzielała poszkodowanemu pomocy w postaci zakucia go w kajdanki. Był pijany i agresywny. Ambulans został wezwany. Ja z powodu stresu poprosiłem dyspozytora o wysłanie kogoś za mnie na trasę. Moja prośba została spełniona i zyskałem dwie godziny extra przerwy.  Stwierdzono brak uszkodzeń w tramwaju 😉

  • Kilka sprzętów

    Najbardziej zaintrygowały mnie ręce robota. Ciekawe do czego służą. A może tylko dla draki jakiś majster je skonstruował i powiesił na słupie?