Kategoria: W Irlandii

  • 10:58 -> 19:58

    Ale mi sie zaległości porobiło. Niedziela, poniedziałek no i dziś. No wiec od początku. W niedziele na Crok Park był finał irlandzkiej ligi hurlingu. dość brutalna gra, goście latają z kijami i małą piłką po boisku. Coś jak baseball, futbol i hokej w jednym. A ile przy tym przemocy 😉 Na stadionie było 80tys ludzi z czego co najmniej 30% wracało tramwajem do domu lub na parking poza centrum po swoje auto. piękna organizacja, dodatkowe tramwaje, żadnych bijatyk.

    Poniedziałek tez był spokojny. Na Smiethfield bylem świadkiem pięknej walki jednego pana z trzema paniami. Gość nie miał szans. Obskoczyły go i jedna z nich zaczęła skakać mu po głowie. Ciekawy widok ale nie zostawiłem tego obojętnie tylko chwyciłem za radio i poinformowałem CCR bo walka przeniosła sie na tory na szczęście ja już opuściłem to miejsce.

    A wtorek ?! Zmeczony ale nic nie bylo w stanie wyprowadzic mnie dzis z rownowagi. Jutro godzina 8.05 czasu lokalnego startuje samolot i o 11.55 laduje w Katowicach. A reszty to sie domyslcie ;P

  • 13:02 -> 22:01

    Zielona linia, relaks, 8 rundek z czego jedna pokryta i nie musiałem jechać. Ale zmęczonym po wczorajszej wycieczce nad Ocean Atlantycki. Warto było zwiedzić Moherowe Klify, jaskinie Doolie no i nawet wody słonej spróbowałem. Było rozkosznie.

  • 16:18 -> 1:13

    Dziś poczułem się jak w Polsce. Wieczorem na jednym z przystanków trzech polaków czekało na tramwaj. Podjechałem otworzyłem drzwi, jeden z nich staną w drzwiach i trzymał je. Chciałem zamykać ale usłyszałem rozmowę między nimi.
    -„Kupuj bilety, ten chuj jebany musi na nas poczekać w końcu mu za to płacą”
    Jak ja dawno takich tekstów nie słyszałem 😉

  • 16:47 -> 1:53

    Pierwszy raz tak późna zmiana. Ostatni zjazd z miasta już bez ludzi. Deszcz napieprzał strasznie, znów było blisko zalania całego miasta.