Kategoria: W Irlandii

  • 9:00 -> 17:56

    Liczyłem dziś na ciężki dzień no i się przeliczyłem. Poranny szczyt szybko minął a popołudniowy przeszedł jakoś tak szybko, że prawie nie odczułem. Mamusia moja zrobiła pyszne gołąbki 😉 Zapakowałem trzy sztuki i zabrałem ze sobą do pracy. Od razu poinformowałem koleżanki, że mam coś dobrego i dzielnie wszystkie trzy stawiły się i zameldowały u mnie na przerwie.
    Dorota, Kasia i Monika, wszystkie trzy pracują w biurze ale każda gdzie indziej, także trzeba z nimi utrzymywać dobre stosunki :D. Wszystkie strategiczne miejsca w firmie mamy obsadzone (przez polaków) tj: Recepcja, Dział finansów, Call centre, motorniczowie, mechanicy, ochrona. Może ktoś z Was ma ochotę na stanowisko prezia 😛 ?!

  • 8:32 -> 17:44

    Zawsze co jestem na zielonej linii to bardzo chce mi sie spać, obojętnie która to godzina. Dziś znów sprawdzałem ja szybko bujają sie nasze koniki. No i od 0 do 70km/h od 21s do 27s a to zależnie czy pod górkę czy z górki a czasem tez na luku. No i tak jeździłem patrzałem aż sie zapatrzyłem i w pewnym momencie „budzik” pokazywał blisko 80km/h. Żeby tramwajem tyle zasuwać?! No cóż shit hapens 😉 Mam nadzieje ze nie będą sprawdzać tachografów 🙂

  • 16:18 -> 1:11

    Dziś system padł. Na każdym skrzyżowaniu musieliśmy sie zatrzymywać i czekać na światło. Jeśli wszystko działa to zaraz po zamknięciu drzwi naciskasz przycisk RTS i światło w ciągu 5sekund załącza sie dla ciebie a gdy przejeżdża sie przez skrzyżowanie pętle indukcyjne są umieszczone odpowiedni wcześniej i wystarczy tylko troszkę zwolnic do 25km/h i bezpiecznie przejechać na zielonym. Dlatego czasem to my tramwajarze sterujemy ruchem na ulicy heheheh;)
    A dziś DCC (Dublin City Council) coś kombinowali i niestety zostaliśmy pozbawieni władzy, na szczęście CCR załączał dla każdego światło jeśli staliśmy za długo. Ale pomimo tego nie uniknęliśmy opóźnień, każdy wyjeżdżając już poza strefę ściśle miejska miał około 3 minuty w plecy.

    Po godzinie 21 gdy wjeżdżałem na ostatni przystanek zaraz po zatrzymaniu podbiegł do mnie strasznie zmartwiony pasażer, który zgubił torbę. Kilka minut wcześniej motorniczy przede mną znalazł właśnie te torbę. Od razu powiadomiłem CCR ze bym potrzebował te torbę bo gość wraca do siebie do innego kraju i jutro już nie będzie mógł jej odebrać. Kilka przystanków dalej motorniczowie wymienili sie znaleziona torba i kolejna zguba trafiła do właściciela.

  • 16:18 -> 1:11

    Trochę chory, przeziębiony wyruszyłem do pracy. Oczywiście znów przeliczyłem sie z ruchem ulicznym i bylem prawie godzinę za wcześnie 🙂 Nie ma co w domu robić to sie pierdół na zajezdni posłucha 😉

    A na trasie całkiem nieźle. Oczywiście gdy zacząłem pracować większość ludzi kończyła prace za czym idą ogromne korki. No i utknąłem na jednym ze skrzyżowań A35 i aż 3 razy ccr załączał dla mnie światła ale cóż szanowni kierowcy za każdym razem mnie blokowali. Także lekkie opóźnienie dopadło dwa wozy za mną. Na szczęście żadnych konsekwencji 😉 wszystko rozeszło sie po kościach. Po godzinie 21 na przystanku „Museum” jakaś panienka zemdlała i tak każdy który przejeżdżał meldował przez radio. NO i w końcu padło na mnie. Tym razem to ccr skierował prośbę czy bym nie mógł wyjść i sprawdzić czy wszystko OK czy pijana czy faktycznie coś sie stało. No cóż jego życzenie jest dla mnie rozkazem. Wyszedłem, jakiś pijaczek jej pomagał a ona jakaś taka blada mimo ze z Nigerii 😉 Odwróciłem sie i pogotowie właśnie wjeżdżało w ulice. Zdałem relacje przez radio ze wszystko w porządeczku, ambulance na miejscu, zajmą sie kobitką i pojechałem dalej. Później zostało mi 2h siedzenia na zajezdni aby o godzinie 24:00 wziąć tramwaj zajechać do miasta zabrać ostatnich pasażerów i dojechać do RedCow. A stąd znów inny motorniczy wziął tramwaj ode mnie a ja pognałem na parking do autka i do domku.