Do wylotu do Polski co raz bliżej i co raz bardziej jestem zmęczony 😉 Ludzie mnie dziś troszkę zaczęli już denerwować. Ale nie daję się tak łatwo. „Twardym trzeba być nie miętkim” – jak to w jakimś filmie usłyszałem. Na pierwszym przystanku na linii jakiś menel zasłabł i troszkę zostaliśmy zablokowani bo pogotowie musiało przyjechać. Pewnie gościu nie przyjął odpowiedniej dawki alkoholu dziś i to go ścięło.
Kategoria: W Irlandii
-
14:54 -> 22:22
Deszczowo i burzowo. Na jednym z przystanków zauważyłem, że do ostatnich drzwi pcha sie gość z rowerem. Tramwaj nie był pełny ale mimo to nie wolno przewozić rowerów w środku. Już rozwinąłem mikrofon, już wcisnąłem przycisk już nabrałem powietrza do płuc żeby wygłosić sentencję, że rowerów nie wolno wprowadzać a tu jak nie błyśnie jak nie huknie. Przeraziłem się. To chyba był znak. Pozwoliłem gościowi wsiąść. I wszyscy spokojnie dojechali do celu swojej podróży. Ech serce sie we mnie odezwało
-
6:49 -> 15:44
Niedziela minęła pod znakiem meczów. Odbywały się dwa po rząd na jednym stadionie, w sumie jak co niedziela. Tłumy ludzi niemiłosierne, całe rodziny zaczęły już sunąć od 9 rano w kierunku stadionu. Na szczęście zostało wypuszczone 5 extra tramwajów, dzięki czemu tylko troszkę byliśmy załadowani. Także ogólnie bardzo miłe wrażenia z dowożenia ludzi na imprezy masowe. Nie to co w Częstochowie
-
7:45 -> 16:44
Pierwszy raz się stało i prawie zaspałem. Ale nie o tym. Przez cały dzień było wszystko pięknie. A gdy tak jest to się człowiek rozluźnia. Do końca zmiany zostały jeszcze tylko trzy przystanki. No i wyskoczył znak zapytania na drzwiach i to w dodatku na samym końcu. Wziąłem nauczkę z poprzedniego razu i szybciutko udałem sie na tył wozu, drzwi zresetowałem, sprawdziłem z tylnej kabiny i wszystko było OK. No ale oczywiście złapałem 2 minuty opóźnienia a to już dużo. No i się musiałem wytłumaczyć. Grzecznie opowiedziałem co było. Jak na złość wszystkie światła miałem czerwone. I na każdych wywoływałem CCR żeby mi załączali bo to troszkę szybciej będzie. No i tak w lekkim stresie dojechałem te ostatnie 8 minut do końca zmiany