Późna druga zmiana na linii zielonej. Jak tam strasznie ciemno jest po godzinie 22:30. Normalnie strach jechać a już nie wspomnę, żeby jakiś telefon odebrać. Wczorajsza zmiana była całkiem niezła. Trzy kółka i przerwa, znów trzy kółka i przerwa i dwa kólka i skończyłem o 23:13 a później miałem dosiedzieć do 0:45 ale pan dyspozytor się zlitował, zadzwonił 10minut po północy i puścił mnie do domu. Także już zaczynam dostrzegać minusy a może tylko różnice z poprzedniej pracy. Już nie pije kawy z termosu czy ze słoika w tramwajku gdzie mogę się oblać, tylko na zajezdni z kubeczka, przed telewizorem czy komputerem. Trochę mi brakuje tych spartańskich warunków 😉 Teraz już będzie problem zadzwonić do kogoś i gadać przez całą długość linii, bo obie ręce zajęte, dyspozytor może zajrzeć do kabiny dzięki kamerom na przystankach no i ludzie wszystko widzą za szklanymi drzwiami. Ale za to wozy sprawują się świetnie. Nie martwię się, że nie zatrzymam się na przystanku, czy nie pojadę na wzniesieniu bo piaseczek pod koła sypie komputer.
Dziś mam ostatni serwis (tramwaj) z St. Stephen’s Green o godzinie 0:53 z ostatnimi pasażerami. Mam nadzieję, że będzie cisza i spokój
Tramwajowy.pl
-
15:45 -> 0:45
-
Wolny czas
Tak sobie siedzę, rozmyślam bo weekend wolny mam. W sumie to się nieziemsko nudzę i po rozmowie z Marcinem postanowiłem znów podrzucić kilka linijek tekstu do czytania dla Was 😉 Pewnie niektórzy się wahają czy przyjechać tu do Irlandii, bo wszędzie trąbią, że kończy się ten boom i będzie coraz gorzej. A gdzie będzie lepiej?! Czytam na różnych serwisach o ciągłych podwyżkach w Polsce. I tak, za chleb w kraju zapłacisz 1,15euro a tu 1,80euro, za litr benzyny w Polsce zapłacisz 1,50euro a tu w Irlandii 1,30euro !!! Zasiłek na dziecko, bez względu na dochody wystarczy Ci na 10 paczek pampersów a nad wisłą ile?! Ledwo na jedną i to jeszcze w promocji w jakimś markecie. Fakt, mieszkania są bardzo drogie, bo chcąc mieć dom z trzema pokojami musisz za niego zapłacic około 1200euro miesięcznie (plus minus 200e zależnie od lokalizacji i standartu wyposażenia) rachunek za prąd (6 osób w domu, woda podgrzewana elektrycznie) 130euro , acha no i woda jest ZA DARMO. To by było na tyle w sprawie kosztów utrzymania. No i na koniec najniższa pensja w kraju nadbałtyckim 300euro, najniższa pensja w kraju nad atlantyckim 1300euro. Jeśli ktoś ma jakieś pytania postaram się odpowiedzieć.
Teraz możę troszkę o ludziach. 90% mieszkańców Dublina jest mega przyjaźnie, przyjacielsko nastawionych do Ciebie. W pracy, przynajmniej u mnie każdy, z kim się mijam na korytarzu, w ubikacji czy na parkingu pyta się co słychać, czy wszystko w porządku i wszyscy mówią do mnie po imieniu, nawet najważniejszy Boss 😉 a jak ktoś nie pamięta (nie zna) to się pytają o moje imię i sami się przedstawiają. Każdy do każdego mówi po imieniu a to pewnie wzięło się z tego, że w języku angielskim ciężko rozróżnić Ty od Pan, Pani czyli wszyscy są YOU. Także jeśli jesteś wykwalifikowanym pracownikiem, dogadasz sie po angielsku to tylko szukaj konkretnej firmy, pisz e-mail do nich i jeśli odpiszą coś ciekawego to pakuj bagaż i na lotnisko. Znaczy żeby mnie nikt źle nie zrozumiał. Nikogo nie namawiam, nie zmuszam. Wiem że jest to ogromnie ciężka decyzja, rozstać się z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi, zmienić cały swój świat.
Może piszę tylko same pozytywy ponieważ mnie się udało, miałem gdzie zamieszkać, nie musiałem martwić się o jedzenie a praca pojawiła się w miarę szybko. A w ogóle to nie wiem czemu to piszę. Przecież każdy ma swój rozum, wolną wolę. Jeszcze nie wiem kiedy wrócę do polski na stałe i czy w ogóle wróce. Na takie rozmyślenia mam jeszcze bardzo dużo czasu.
A o pracy? Warunki super. W życiu bym się nie spodziewał, że tak można dogadzać pracownikowi. Na początku roku dostajesz wykaz wszystkich twoich dni wolnych (o czym już wspominałem) czysta praca pod krawatem (zawsze chciałem tak jeździc w Częstochowie ale jak by to wyglądało, ja pod krawatem a kolega bez koszulki w ogóle, chociaż ciężko by było w upalne lato) a tu klimatyzacja w kabinie :D, ciche, szybkie tramwaje. Tylko pasażerowie straszne brudasy. No i zdjęć nie będę robił (za dużo) bo cały czas dwie ręce zajęte. A to czy lobię tę pracę to chyba każdy wie kto czyta moje zapiski. Tego nie można tylko lubić. To chyba trzeba kochać, jak wspomniałem Marcinowi, to jest moja pasja. Czuję się dość ważną osobą za sterami bo to ode mnie zależy bezpieczeństwo wszystkich pasażerów na pokładzie jak i ludzi nierozważnie wbiegających na tory. Jest to dość ciężka praca a właściwe służba, bo tak jak policjant, strażak, motorniczy czy sprzedawca w sklepie służymy pozostałym ludziom. Ciężka jest pod względem psychicznym i dlatego jest tylko dla wybranych ;).
A teraz to chyba już pora powoli kłaść się spać. Trzeci Amstel wypity, Holandia odpadła z Euro 2008. -
9:00 -> 17:57
Dzień drugi samemu. Znalazłem dziś minus tej pracy. W przeciwieństwie do Częstochowskich tramwajów tutaj nie można słuchać swojego radia :/ No i czasem tak trochę nudno jest ale znów z drugiej strony jest to bardzo bezpieczne, gdyż dyspozytor podaje czasem bardzo ważne komunikaty i można by przez przypadek coś nie usłyszeć.
Dzisiejszy dzień uważam za udany dość bardzo. Wszystko było OK, trochę tylko sygnalizatory nawaliły i musiałem dzwonić i prosić o załączenie światła dla mnie no i zdobyłem się na odwagę poinformować pasażerów, że będziemy mieli małe opóźnienie. Po godzinie 17 zrobiło się bardzo tłoczno na przystankach i znów trzeba było przepędzić ludzi. Ale wszyscy po zapowiedzi odsunęli sie od drzwi i mogłem spokojnie zamknąć i pojechać dalej. Pamiętam te czasy u nas jak to się pchali do pierwszego tramwaju mimo, że w kolejce stały już dwa następne. No ale cóż w Częstochowskich tramwajach nie było możliwość wygłaszania komunikatów dla pasażerów. Także teraz wypoczynek, weekend wolny w poniedziałek dopiero na 16 do pracy więc właśnie rozpocząłem długie leniuchowanie -
8:12 -> 17:01
Uffffff pierwszy dzień samodzielnej jazdy już za mną. Było całkiem przyjemnie, światła spasowały mi w 99%, goniłem nawet starych wyjadaczy i dyspozytor kazał mi przystopować trochę na jednym z przystanków. Wszystko było ok aż do około 16:30. Wtedy troszkę wzmógł się ruch na ulicach a zacząłem zbierać opóźnienie. Na jednych światłach zostałem zatrzymany na dwa cykle, oczywiście musiałem zadzwonić dlaczego, kto blokuje itd. No i załapałem 6 minut opóźnienia, później nadrobiłem do 4 minut opóźnienia. Także dzień uważam za dość udany. Jutro dzień drugi a weekend wolny 😉