Dziś prawie jak prezes do pracy. Dzień rozpoczął się słonecznie ale około 9 zrobiło się szaro i już miałem nadzieję na jakąś burzę lub przynajmniej ulewny deszcz a tu znów słońce wyszło.
Była chyba godzina 10:30 dziewczyna ubrana raczej wyjściowo wysiadła pierwszymi drzwiami, ściągnęła buty na obcasie i bieg przez skrzyżowanie.Biegła do szkoły na maturę ale wydaje mi się, że to już trochę późno, chociaż na ustny to nie koniecznie ;P Mam nadzieję, że dobrze jej poszło. W każdym razie rozbawiła mnie bardzo.
Tramwajowy.pl
-
6:04 -> 13:54
-
4:54 ->12:56
To samo co wczoraj. Ale dziś spałem na czujce. Obudziłem sie 5 minut przed budzikiem. Dzionek gorący, słoneczny. Laseczki wyszły na miasto. Szyja boli od oglądania się no i łatwo o wypadek 😉
Na szczęście obyło sie dziś bez jakichkolwiek poważniejszych zdarzeń.Na pierwszej zmianie prawie zawsze bywa nudno.
Dziś był nawał emerytów dobiegających z balkonami i laskami. Tak tak to oni najszybciej zauważają tramwaj i starają sie dobiec. Starają 😉 Niektórzy naprawdę są desperatami i rzucają się do biegu na czerwonym świetle. Ale po co. Przecież następny za 5 minut. -
4:54 ->12:56
Wstałem rano nawet nie wiem sam jak. Niby budzik dzwonił ale nic nie słyszałem. Na szczęście mój wewnętrzny budzik obudził mnie pięć minut później o 4.05.
Było już jasno, ciepło bo aż 14 stopni Celsjusza. Zapowiadała się piękna pogoda. Wozik naszykowany. Ruszyłem w trasę. Jeździło sie bardzo fajnie. Gdy ruszyłem z pętli zauważyłem, że nic za mna nie stoi. Jechałem dalej z dziwnymi podejrzeniami. Jechałem tak dalej i dopiero po kilku przystankach zobaczyłem pierwszy tramwaj. Za połową trasy okazało sie jaka była tego przyczyna. Fiacik chciał zdążyć przed jednym z naszych koników. Ale mu sie nie udało. Troszkę stłuczony (zdjęcia w galerii).
Na jednym z przystanków po zamknięciu drzwi nie zaświeciła sie kontrolka z drugiego wozu. Otworzyłem, zamknąłem i wszystko było w porządku. Ale to zaczęło sie powtarzać przez następne przystanki. Na najbliższym przystanku zamknołem już drzwi, wysiadłem z kabiny, podszedłem do drugiego wozu i sie okazało, że dwóch łebków siedziało sobie na schodach i trzymali drzwi.
-Wypad gówniarze, nie trzymać tych drzwi, bo zadzwonię po policje – grzecznie krzyknąłem
-Ale to nie my (głupie uśmiechy) – odpowiedzieli
Gdzieś tam z tłumu pasażerów odezwała sie jakaś kobieta – Panie jedź pan, bo mi sie do pracy spieszy!
– Trzeba było wcześniej wyjść z domu – grzecznie ripostowałem
Dziwiłem się ludziom, że pozwalają tym głupkom na takie wygłupy, znaczy się, że nikomu oprócz tej pani się nigdzie nie spieszyło. Na szczęście dalej wszystko było już OK. Wysiedli trzy przystanki dalej, coś tam mruczeli pod nosem, jakieś dziwne gesty 😉
Jestem już chyba dość uodporniony na to 😛
Później szybko do zmiany i do domku.
Jutro powtórka z rozrywki. -
14:04 -> 23:22 (23:40) ła ła łi ła
Czułem, że dziś będzie ostro ponieważ na mieście impreza masowa się odbyła.Po 14 zasiadłem za sterami, zmiennik powiedział, że wszystko OK, ale ten chłop to tylko sms’y pisze jak jedzie i nie zwraca uwagi na nic.Wóz chodził jak muł. Przyspieszał tak, że babcie o lasce mogły mnie śmiało dogonić. A jak już doszło trochę obciążenia to była tragedia. Nie zastanawiałem się długo tylko od razu zmieniłem wozik z uwagi na to, iż za kilkadziesiąt minut rozpocznie się zjazd ludzików na imprezę.
Jakaś cyganka stanęła mi na torach i się chyba zapomniała, bo zeszła dopiero jak stałem od niej 10cm z głośno dzwoniącym dzwonkiem.Inny cygan wszedł do tramwaju z harmonią ale na szczęście moje radyjko grało troszkę głośniej i nie słyszałem go 😉
Około 17 gdy wjechałem na pętle wysiadł chłopczyk z mamusią i tak się patrzał, że go zawołałem i pozwoliłem usiąść na moim miejscu. Chyba zrobiłem mu ogromna przyjemność, bo był bardzo zadowolony.
Ludzi na przystankach przybywało coraz więcej. Postanowiłem przetestować przycisk nr. 2 na autokomputerze SRG P-3000 który blokuje kasowniki a z głośników płynie piękny zwrot „Proszę przygotować bilety do kontroli” I jakie było moje zdziwienie, że nikt nie wysiadał. Czyżby w tym tramwaju wszyscy mieli bilety.HEHEHE. Niemożliwe. Ludzi było tyle, że staruszki nie były w stanie się docisnąć nawet do drzwi. I taka właśnie babcia poruszająca się o balkonie stała sobie na przystanku. Zrobiłem całe kółko a ona dalej stała. Podeszła do kabiny i powiedziała żebym ją zabrał ze sobą. Na szczęście jeden z pasażerów pomógł staruszce wejść. Powoli co niektórzy zaczęli już wracać. Jak na razie było spokojnie. Tłoczno nawet bardzo ale spokojnie. Drzwi się nie domykały, było bardzo głośno. Wstałem krzyknąłem -„CISZA!!!! Jak nie zamkną się drzwi to nie pojedziemy”. Nie trzeba było długo czekać. Wnet ruszyłem.Bardzo z tego śmiał się mój pasażer w kabinie, majkel. Stwierdził, że fajna praca i trzeba mieć nerwy ze stali i mocne gardło.
Po całym kółku zaczęli wracać pierwsi agresywni. Straty były dość spore. Dziura w dachu, wyrwane dwoje drzwi (do obejrzenia w galerii) Trzeba było zmienić wóz. A już byłem 10 minut na opóźnieniu. Szybko przerzutka tablicy i jazda do zajezdni. A tu na przystanku zatrzymali mnie ludzie wracający z pracy po 22, że oni to żądają jechać do domu. Zabrałem ich bo wiedziałem, że za szybko to nic teraz nie pojedzie za mną. Wóz zmieniłem i jazda. Dojechałem do pętli obrót i zbierać towarzystwo. Jakoś to szło powoli. Ale na którymś z kolejnych przystanków nie zaświecała się kontrolka od drzwi w drugim wozie. Nie da rady jechać. Kombinowałem, otwierałem, zamykałem. Staliśmy juz 15 minut. Zaczynały się pierwsze komentarze typu :
BEZ CENZURY
-jedź ty kut*sie, je*ać tramwaje, ty cwelu nie opie**alaj się. I tak dalej. Nasłuchałem się za wszystkie czasy.
Wyszedłem, oznajmiłem, że wóz popsuty i poprosiłem, żeby wszyscy opuścili tramwaj. Nie było odzewu. Koleś przy jednych z drzwi zapytał się kto to prowadzi. Odpowiedziałem mu, że ja. No to mi kazała zapier*alać biegiem. Na co ja krótko odpowiedziałem niczym wujek Staszek mistrz ciętej riposty – „SPIE*DALAJ” Po czym wybuchł śmiech na wozie a koleś już nic nie mówił. Poczekałem jeszcze chwilę, w między czasie dostałem kilka gróźb śmiertelnych ;). Zadzwoniłem do dyspozytora z prośbą o interwencję policji. Chłopaki szybko przyjechali. Jaki to miły widok. To była krótka rozmowa. Zapytali co się stało, szybko nakreśliłem sytuację. Po dwóch weszli do wagonów, padła komenda „Wszyscy wysiąść” I za 5 sekund było pusto. Ech czego to nie robi mundur i ostra, długa broń.
I takim oto sposobem zjechałem na zajezdnię prawie 30 minut później z mniejszymi niż poprzednio stratami, bo tylko stłuczona lampa oświetleniowa na wozie.Niedziela wolna. Mam urodzinki 😉