Tramwajowy.pl

  • 15:13 -> 20:05

    Dziś mógłbym powiedzieć „kocham te pracę”. No bo jak tu nie kochać jak można zjeść spokojnie obiad, jeździć 5 godzin i do domu.Dziś nawet pasażerowie byli uprzejmi. Niedziela jest raczej spokojniejszym dniem pracy. A w dodatku było dość pochmurnie dlatego wiele osób zostało w domu.Ostatnim kursem na pętle jechało w sumie przez całą trasę może 20 osób. To strasznie mało z uwagi na to, że w naszym mieście tramwaje przewożą ponad 30% ludności. Wiozłem tak mało może dla tego, ponieważ kolega przede mną chyba troszkę opóźniał. Według rozkładu tramwaj co 11 minut a ja ciągle go widziałem przed sobą. Może chłopak chciał biletami pohandlować. A olać to, nie przejmowałem sie za bardzo, bo ja byłem punktualnie. No i to tyle. A w poniedziałek noc.

  • Sobota, trochę mniejszy ruch więc może się odpocznie. Podjechał zmiennik wozem, przekazał mi go i powiedział, że autokomputer SRG-3000P nie pokazuje automatycznie przystanków, znaczy, że same nie przeskakują. Pomyślałem, że coś musi być z odbiornikiem sygnału GPS, bo takowe są zainstalowane. Jestem niedowiarkiem i dlatego jadąc od zmiany aż do pętli cały czas coś majstrowałem przy tym. Włączałem, wyłączałem, robiłem test systemu itd. Przystanki przestawiałem ręcznie. Nie dawało mi to spokoju. W końcu to ma być automat a nie do wieczora będę naciskał na przycisk „korekta przystanku”. O godz 15.10 naprawiłem. Wyłączyłem bezpiecznik jak stałem na pętli, komputer sie zresetował i wszystko wróciło do normy.
    Ruch na mieście był raczej spokojny.Dopiero wieczorem miasto  budzi się do życia. Już po 20 ruszyłem z pętli spokojny bo to już tylko 3 godziny i do domu. Przejechałem dwa przystanki, naciskam na pedał jazdy a tu przyspieszenie jak w myśliwcu, w fotel wgniata. Zaraz sprawdziłem też hamowanie bo to najważniejsze. Oczywiście coś się stało z rozrusznikiem, bo gdy nacisnąłem na hamulec pedał prawie wpadł w podłogę a efektu nie było. Dopiero za 2 sekundy może 3 zaczął hamować i jeszcze w dodatku bardzo ostro tak, że ludzie mi lecieli na kabinę. Szybka decyzja trzeba zmienić wóz. Szkoda wysadzać ludzi, bo do zajezdni 2 przystanki a nikt chyba nie odczuł tej awarii.I w dodatku tramwaj co 11 minut. Zadzwoniłem do dyspozytora, żeby się pospieszyli z wystawieniem wozu, bo będę za 2minuty i w dodatku z pasażerami. Zjechałem no i oczywiście się nie obeszło bez komentarzy. Jeszcze nie zdążyłem wysiąść z kabiny i powiedzieć, że będzie podstawiony drugi tramwaj a już słyszałem :
    -coś Ci się pojebało gościu !!
    -czemu nie mówiłeś, że zjeżdżasz!!!
    i inne epitety 😀
    Ale spływa to po mnie, uodporniłem się już. Krzyknąłem co by wszyscy dobrze słyszeli, że drugi tramwaj będzie za chwile. Szybko się spakowałem (bilety, radio, pokrowiec na fotel) przesiadka do drugiego wozu i jazda. Byłem na opóźnieniu już 7 minut. Na szczęście na mieście miałem „zieloną falę” i wszystko poszło zgrabnie.
    Przejeżdżając przez miasto dowiedziałem się, że kumpel ma urodziny i siedzi w jednym z ogródków koło linii tramwajowej. Gdy przejeżdżałem obok dostał ode mnie w prezencie salwę dzwonków i mruganie oświetlenia na wozie.Nikt na mieście nie może takiego prezentu zrobić. Nikt z pasażerów nawet nie reagował.Przynajmniej nikt do mnie nie przyszedł.
    Na pętli odjazd planowo.
    Na koniec jeszcze przyplątał się jakiś bezdomny. Wyglądał strasznie a jeszcze bardziej śmierdział.Chłopek był na tyle rozumny, że jak mu kazałem wysiąść to grzecznie opuścił wagon pod zajezdnią.
    Dziś też pobiłem rekord w piciu kawy. Wypiłem 1,5L czyli dwa termosy. A to wszystko przez moją ukochana 3tygodniową córeczkę. Spać nie mogę w nocy a właściwie to ona nam nie pozwala.

  • 13:00 -> 22:00

    Dziś posiedzenie na zajezdni. Powiedzmy, że się nie nudziłem.Troszkę pospałem, przejrzałem prasę. Musiałem wystawić dwa wozy bo sie kolegom na trasie popsuły. No i miałem wycieczkę po całej zajezdni tramwajem do tyłu. Oczywiście takiego manewru nie można wykonać samemu, ponieważ kompletnie nic nie widać co jest za drugim wozem. Dlatego potrzebna jest druga osoba w drugim wozie, gdzie musimy się umówić na konkretne sygnały. Jeden dzwonek lub gwizd STOP dwa to ruszaj. Zjechały szczyty po godzinie 19, zostały sprawdzone, umyte i je wystawiłem co by rano jutro były gotowe do wyjazdu. Reszta wieczoru minęła spokojnie. Niebawem postaram się wrzucić zdjęcie „nowego” wagonu dla tramwaju nocnego. Uprzedzam, że zdjęcie może być makabryczne :D. Ale to za jakiś czas

  • 13:29 -> 22:59 Jazda na MAXA

    Nic nie zapowiadało tego co dział sie przez cały dzień. Przyszedłem do pracy, podpisałem listę a tam krótka informacja, że nie jeździmy całej trasy tylko zawracamy na wcześniejszej pętli.Obowiązywało to już od 7:20 i obowiązuje chyba nadal, ponieważ jest napisane, że „do odwołania”. Poszedłem wcześniej na zmianę, bo to nigdy nie wiadomo w takich nie typowych sytuacjach z której strony i o której godzinie nadjedzie mój wóz.
    Pięknie sie jeździło. Rozkład schowany głęboko, komputery wyposażone w GPS wyłączone, ponieważ pokazywały jakieś nie wiarygodne bzdury. I tak każdy jeździł wedle własnego uznania. Oczywiście staraliśmy się przestrzegać jakiegoś w miarę regularnego kursowania po trasie. Ale odjazdy z pętli były całkowicie nie zsynchronizowane z czasami odjazdów na tabliczkach przystankowych. I tak kolega Rysio opóźniał kilka minut a kolega Mirek znów odjeżdżał za wcześnie. Oczywiście na dalszej części trasy była zorganizowana komunikacja zastępcza.
    Wszystko to było spowodowane jakimiś problemami z siecią. „Pająki” – sieciowcy mieli nie lada problem ze znalezieniem usterki. W sumie to sam nie wiem o co za bardzo chodziło ale wywnioskowałem, że coś jest nie tak z podstacją. Wybijało napięcie jak na trasie za przerywaczem znalazł się więcej niż jeden skład.
    I tak dojeździliśmy aż do samego końca.Wyjątkowo byłem w dniu dzisiejszym uprzejmy dla dobiegających. Jeździliśmy nie zgodnie z rozkładem więc stwierdziłem, że jak ktoś dobiega to poczekam, bo dziś jest sytuacja wyjątkowa.
    Jestem bardzo ciekaw czy udało im się uporać z tym problemem. Jutro wolne więc będę się martwił o to dopiero w piątek 😀