Dwanaście godzin przerwy między zakończeniem a rozpoczęciem pracy to stanowczo za mało. Pierwsza część dnia była bardzo męcząca. Ach jak ja bym chciał tych ludzi rozjechać. Czasem tak szybciej przejeżdżam przez skrzyżowanie a za plecami słyszę tylko syknięcia ze strachu pasażerów. Dla nich mega adrenalina a dla mnie już tylko codzienność. Ale jak któryś z pieszych zatrzyma się na ułamek sekundy to wtedy będzie Emergency Call i dostane kilka dni wolnego 😀
Chociaż przypływ adrenaliny mozna mieć w inny sposób. Muszę namówić kila osób/znaleźć sponsora i skoczyć.
http://www.skydiveireland.ie/ -> to jest plan na przyszły rok
Tramwajowy.pl
-
13:05 -> 21:34
-
17:00 -> 25:03
Cały dzień git. Ale Gdy w niedziele wieczór kończymy o 23:30 to wszyscy wielce zdziwieni. Ostatni tramwaj rusza o 23:30 z obu końców. Dojeżdżają do ostatniego i później już bez ludzi do zajezdni. W tygodniu ostatni tram jest o 0:30 no i ludziska są przyzwyczajeni. A najlepiej to by chcieli żeby tramwaje jeździły 24h i były co minute na przystanku. I tak jechałem już ostatni bez ludzi z końcowego i na pierwszych trzech przystankach w mieście naliczyłem około 50 osób które chciały jechać. Co niektórzy pokazywali mi zegarek. Ale co ja mogę zrobić. Nic tylko jechać dalej i pomachać im. Nawet dyspozytor zrobił ogłoszenie na przystankach i powiedział zbłąkanym owieczkom żeby nie czekali. Ciekawe ile z nich posłuchało. No cóż pierwszy rano będzie już o 5:30 więc tylko kilka godzin czekania 😉
-
17:39 -> 25:39
Sobota była wyjątkowo spokojna na lini czerwonej. Gdyby nie dyspozytor Fergus było by bardzo cicho. Ten gość swoje radio chyba non stop trzyma w ładowarce. A przez niego my też musimy prosić o świeże baterie. Ale jest przynajmniej wesoło. Tramwaj zjeżdżał do zajezdni i ma obowiązek przejechać przez piaskownie i myjnie. Piach wsypują chłopaki z filipin. No i zjeżdżał tramwaj a Fergi mówi: Beach Boys będą dopiero po 20:00 w pracy więc piachu dziś nie ma :D.
-
21:00 -> 28:00
To już ostatnia noc na zielonej. Następna będzie chyba po nowym roku. Szczerze mówiąc trochę to męczące cztery noce pod rząd, później tylko dzień wolnego (skończyłem w piątek rano o 3:45) i w sobotę do pracy na 17:00. Ostatnia noc była dość pracowita. Bardzo dużo ruchów na zajezdni, animacji nie robiłem, bo zajęło by mi to chyba ze dwa dni :p. A tak poza tym to przyjęli z powrotem trzech kanarów ale mają osiemnasto miesięczny okres próbny. A my motorniczowie ciągle czekamy na nowe kontrakty. Koledzy narzekają, że cztery godziny jeżdżenia bez przerwy to stanowczo za dużo. Ciągle im mówię, że u nas to się jeździ 9h i nie ma źle. Nie potrafią sobie wyobrazić jak to można mieć przerwę w tramwaju a nie na zajezdni. No ale co kraj to obyczaj. A ja jestem za nimi 😉 bo człowiek do dobrego szybko się przyzwyczaja 😀