Tramwajowy.pl

  • 15:12 -> 23:02

    Dziewczyny moje poleciały na wakacje do Polski na 7 tygodni a we mnie dożo zlej energii. Jestem nie miły dla pasażerów a może nawet jestem chamem. Dwa lumpy na początkowym podeszły i pytają się za ile odjeżdżam. Odpowiedziałem ze wkrótce. Jeszcze trzy razy się pytali i w końcu zamknąłem drzwi i odjechaliśmy. Pewnie im się spieszyło kolejny zasiłek dla jebanych ćpunów/alkoholików/innej patologii odebrać. Odjechałem co najmniej trzem osobom. Tak, odjechałem z pełną świadomością 😉 przyznaje się bez bicia bo moglem poczekać.
    O godzinie 20:30 zostały wyłączone radia, bo się coś psuło od jakiegoś czasu i próbowali postawić system na nogi. Zobaczymy jutro rano czy się akcja udała bo do 23.00 jeszcze nic nie działało

  • 12:12 -> 20:27

    Linia zielona. Zabrałem ze sobą pyszny obiadek. Zrobiłem dwa kolka i udałem się na przerwę go zjeść. No i się okazało ze nie ma sztućców w naszej kantynie. Znaczy jest 20 noży ale ani jednego widelca. No i zjadłem wszystko małą łyżeczką bo dużych tez nie było. A ze złości kopnąłem automat z napojami i wypadł jeden red bull przez „niby” przypadek.

  • 14:00 -> 23:00 jako rezerwa

    Dziś miała być tylko rezerwa ale kolo południa zadzwonił dyspozytor czy bym nie przyszedł wcześniej bo jednego gościa nie ma. No jak tu się nie zgodzić 😉 zawsze to się wcześniej wyjdzie z pracy i żonka będzie się cieszyć :P. No i zrobiłem dwie długie rundki do miasta, później tylko 3 króciutkie dla kolegów ( nie obowiązkowe oczywiście ) i do domku. I tak minęła kolejna niedziela

  • 16:55 -> 1:47 mecz rugby

    Przyjechałem na zajezdnie i okazało się ze będę jako rezerwa aż do 20.00. Bardzo mnie to ucieszyło ponieważ na mieście wielki mecze rugby. Uniknąłem pierwszego szczytu ale załapałem się już na powrót kibiców. Jak zwykle tłumy prze ogromne. Tramwaj miesi około 350 pasażerów a tym razem w każdym było ponad 500 osób 😉 gnietli się jak sardynki a jacy posłuszni !! Drzwi zamykałem szybciutko, nikt ich nie trzymał bo każdy chciał jak najszybciej znaleźć się w domu.